niedziela, 8 lutego 2015

Od Tai

Dni mijały trochę powolnie. Prawdę mówiąc, jestem tutaj od jakiegoś czasu, a mimo wszystko nie mam żadnych znajomych. Cóż może jest w tym trochę winy, przypominając sobie, jak nakrzyczałam na jakieś dziecko w sklepie, mało kto miał ochotę ze mną gadać, ale na prawdę to nie moja wina, że był to rozpuszczony dzieciak. Najbardziej denerwowały mnie starsze sąsiadki, które widząc mnie twierdziły, że byłam w więzieniu no bo przecież mam tatuaże, więc muszę mieć problemy z prawem. Jednak i tak uwielbiałam je denerwować odsłaniając wszystkie tatuaże, trochę dziecinne jednak jakże zabawne. Wzięłam  aparat i wyszłam z domu idąc do parku. Akurat fotografowałam wiewiórkę, kiedy zauważyłam na ziemi wisiorek. Podniosłam go i obejrzałam, był złoty z jakąś zawieszką. Rozejrzałam się po parku z nadzieją, że znajdę osoba, która rozgląda się za swoją zgubą i nie myliłam się jakaś postać chodziła pochylona, mamrocząc coś pod nosem
- Łatwo tutaj coś zgubić prawda? - powiedziałam podchodząc do nieznanej mi osóbki

( Ktoś, coś? Na razie krótko bo nie wiem z kim pisać :c )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz