czwartek, 26 lutego 2015

OD Lydii do Michaela

- Szczerze wolałabym moknięcie na deszczu niż narażanie swojego życia. - odparłam po chwili lekko sie uśmiechając.
- Mądre słowa. - powiedział skręcając w trzecią dzielnicę. Podróż szybko mi minęła dzięki rozmowie. Po kilku minutach  Michael zatrzymał samochód przed moim mieszkaniem. - Jesteśmy na miejscu.
- Dziękuje Ci bardzo  Michaelu. - rzekłam zakładając na głowę kaptur i zabierając swoją torbę.
- Cieszę się, że mogłem pomóc.
- Na tym świecie jest coraz mniej takich osób. - szepnęłam otwierając drzwi samochodu. - A może wpadniesz do mnie na obiad jutro, tak będę mogła się odwdzięczyć. - zaproponowałam znowu stojąc na deszczu.

 Michael ? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz