sobota, 28 lutego 2015

Od Julii do Alana (C.D)

" Może i masz rację.."

Wstałam rano i wyprowadziłam psy na spacer. Wróciwszy zabrałam się za przygotowanie śniadanie. Zbytnio nie lubię jeść na mieście .. Duża ilość osób, nie pozwala mi się odprężyć i delektować jadłem. Czuję się, wtedy taka osaczona.. Zapełniwszy żołądek, zabrałam się za przygotowanie do operacji. Miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam, że go nie zmarnuję. Kiedy na zegarze wybiła dwunasta, poczęłam się szykować do pracy. Ubrałam się, jak należy. Zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy. Byłam gotowa do wyjścia, lecz u drzwi zastałam Alana. Nie powiem, trochę ucieszył mnie jego widok. Może, i to odpowiedni moment, aby przyznać się do winy.
- To, ja przepraszam.. - spuściłam wzrok. - Zachowałam się jak dziecko.. Masz rację. - przyznałam.
- Ja się tylko, o Ciebie troszczę.
- Doceniam to, ale ja już nie potrafię żyć bez pracy.
- Powiem Ci prawdę, nie obrażaj się.. Uzależniłaś się i konieczna jest ta terapia.
 - Wiesz, jak ciężko jest mi się przyznać, że nie miałam racji. - westchnęłam.
- W szpitalu, na pewno macie dobrego psychologa. 
- O, nie! - powiedziałam pełna buntu. - Moja duma mi na to nie pozwala! Możesz mnie zaciągnąć tam siłą, ale i tak nie zamierzam się poddać tej cholernej terapii. Nigdy!

~~Alan? Przyda się trochę kłótni. :3~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz