Uśmiechnąłem się szeroko, widząc jej zakłopotanie swoim pytaniem.
- Nawet gdybyś mnie o to nie poprosiła, wpadałbym i tak, by zobaczyć,
czy wszystko z Tobą w porządku - zaśmiałem się. - Czuję się
odpowiedzialny za to, że się tak źle czujesz, gdyż to w końcu ze mną
byłaś w tej restauracji... - mruknąłem. - Tylko nie mam pojęcia, czy
będę mógł wpaść rano, czy dopiero po pracy...
Wiki roześmiała się.
- To przecież nic nie szkodzi - zaśmiała się cicho.
Skinąłem lekko głową.
- W takim razie mi pasuje. Musze jeszcze mieć trochę czasu dla Tegan, bo
niedługo zacznie mnie nie poznawać, tak często nie ma mnie w domu -
mruknąłem rozbawiony.
(Wiki?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz