piątek, 20 lutego 2015

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Postawiłam szczeniaka na biurku i w czasie gdy mężczyzna podpisywał papiery, bawiłam się z nim.
- Nie powinieneś mieć problemu, ze znalezieniem domu. - powiedziałam cicho. - Prawda słodziaku, prawda? - pogłaskałam szczeniaka.
Na chwilę podniosłam wzrok i zauważyłam, że znalazca szczeniaka przygląda się nam z lekkim uśmiechem, najwyraźniej już skończył. Wzięłam papiery i schowałam go do masy akt w szufladzie. Mężczyzna wyszedł a ja założyłam szczeniakowi szelki i zapięłam go na smycz. Wzięłam jeszcze dwie obroże i smycze. Odstawiłam szczeniaki z którymi się wcześniej bawiłam do klatki i ruszyłam do działu psów dużych, one najbardziej potrzebują ruchu. Wzięłam na smycz bernardyna - Aleksa i ruszyłam po Willa, Owczarka Niemieckiego. Gdy doszłam do jego klatki i zapinałam go na smycz, zauważyłam że ten facet, który przyniósł szczeniaka, kuca przy jednym ze stanowisk i przez kraty głaszcze Berta - Mieszańca psa berneńskiego i bernardyna.
- Pomóc w czymś? - spytałam.
- Nie, tak tylko... się przyglądał. - odpowiedział przyglądając się samcowi.
- Biedaczek, nie dość że był maltretowany przez właścicieli, to teraz jeszcze nikt nie chce go wziąć bo jest za duży. - westchnęłam. - Niestety takich psów i takich ludzi jest coraz więcej.
- Wezmą jak będą małe, a jak urosną to oddają. - stwierdził wstając. - Jestem Thomas.
- Juliette. - uśmiechnęłam się.
Ruszyliśmy w stronę wyjścia, psy machały ogonami zadowolone że wychodzą na spacer.
- Długo tu mieszkasz? - spytałam w celu rozpoczęcia konwersacji.

~~Thomas?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz