Po raz kolejny musiałem zmieniać miejsce zamieszkania. Który to już raz w tym miesiącu... ? Właścicielom nie podobało sie najwyraźniej to, że musiałem przeprowadzać próby z zespołem. Teraz natrafiłem na mieszkanie w Excellent City. Podjechałem taksówką po domek. Oczywiście, obok było wiele innych. Wszedłem do swojego. Był jasny i przestronny. Oraz urządzony w nowowoczesnym stylu, najważniejsze. Obczaiłem gdzie co się znajduje, po czym udałem się do sypialni i rozpakowałem się. Szafa na całe szczęście była wystarczająco duża. Gdy już ułożyłem na półkach wszystkie swoje ubrania, udałem się do kuchni. Okazało się, że lodówka nie jest całkiem pusta. Znalazłem w niej opakowanie parówek. Ugotowałem sobie, aż 4. Po w miarę sytym posiłku, udałem się na miasto. Taksówkarz polecił mi pewien klub, do którego właśnie się udałem. Posiadałem mnóstwo pieniędzy, także mogłem sobie na wszystko pozwolić. Usiadłem przy barze i zamówiłem sobie ciemny lager. Nie lubiłem zbytnio rozmawiać z innymi, no chyba, że się do mnie przyczepili. Wybrałem sobie stołek znajdujący się najbardziej w kącie i cieniu. Obserwowałem stamtąd całe pomieszczenie. Nawet nie zauważyłem, że na stołku obok ktoś usiadł. Odwróciłem tylko głowę w stronę tej osoby. Okazało się, że jest to chłopak mniej więcej w moim wieku. Zamówił jakiegoś nieznanego mi drinka. Zapewne poczuł na sobie mój wzrok, gdyż odwrócił się w moją stronę.
- Co się tak gapisz? - zapytał
- Nie twój interes, durniu.
- Skoro się gapisz na mnie, to tak się składa, że mój.
- Zapomnij...
Powróciłem do picia. Siedziałem tak rozmyślając nad czymś. Z zamyślenia wyrwała mnie kłótnia obok. Ten dureń kłócił się z barmanem. Wywnioskowałem, że temu obok zabrakło pieniędzy i nie jest w stanie zapłacić za to co zamówił do tej pory. Ogarnąłem wzrokiem ilość szklanek. Wyjąłem banknot z portfela i przysunąłem do barmana.
- To za tego durnia.
Sprzedawca spojrzał na mnie dziwnie, ale bez słowa przyjął pieniądze i wrócił do roboty. Chłopak spojrzał na mnie i rzekł:
- Po kiego za mnie płaciłeś? Sam bym sobie poradził!
- Ta, jasne. I pamiętaj, masz mi ten hajs później oddać!
- Nie ma mowy! Zapłaciłeś z własnej woli, więc nie będę ci niczego oddawał.
- Jeszcze sie przekonamy!
- No, niby jak?!
Wkurwił mnie tą konwersacją. Bezsensowne marnowanie tlenu. Nie wytrzymałem i walnąłem go w ryj. Spadł ze stołka, lecz po chwili się podniósł. Tak oto zaczęła się nasza bójka w klubie. Oczywiście dopilnowałem abym wygrał, lecz skończyło się na tym, że wywalili nas z klubu.
- Zadowolony?! Teraz mam zakaz wstępu!
Postanowiłem pominąć fakt, iż ja też otrzymałem taki zakaz.
- Dobra, nie dramatyzuj durniu.
Po tych słowach ruszeł w kierunku postoju taksówek. Chłopak natomiast dosiadł swój motor. Okazało się, że zmierzamy w tym samym kierunku. Ostatecznie odkryliśmy, że mieszkamy obok siebie. Gdy chłopak po raz ostatni obrzucił mnie gniewnym spojrzeniem i wszedł do środka, podejrzałam napis na skrzynce pocztowej. W taki oto sposób poznałem jego imię i nazwisko. Udałem się następnie do łazienki, tak obmyłem twarz i opatrzyłem niewielki rany. Gdy położyłem się do łóżka, napisałem sms'a do swojego menadżera. Musiał wiedzieć, że po raz kolejny musi odwołać pare moich sesji. Po chwili zasnąłem.
--Szymon? Taki cudny początek znjomości XD--
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz