niedziela, 22 lutego 2015

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Gdy zobaczyłam postać w czerwonym płaszczu, myślałam że to czerwony kapturek. Boshe, jaki dziś jest dziwny dzień, pierw pirat, teraz śnieżynka? A może to tylko halucynacje? Ruszyliśmy za kobietą i jej koniem. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się na szosie.
- Dalej kilka naście metrów prosto. - powiedziała i zniknęła, nawet nie zdążyliśmy jej podziękować.
Ruszyliśmy przed siebie, Elodrado szedł z nisko opuszczoną głową a Norbi rozglądał się z zaciekawieniem.
- Gdzieś ty się szlajał brudasie? - spytałam klepiąc go po szyi, koń parsknął.
- Śnieżynka, pirat, ciekawe co jeszcze... - powiedział patrząc się przed siebie.
- Teraz trzy dobermany, które zaczną na nas skakać i obwąchiwać. - zaśmiałam się, chłopak uśmiechnął się.
Dojechaliśmy do stajni, przed wejściem zeszliśmy z koni i weszliśmy do środka. Było tam cieplutko, unosił się zapach świeżej słomy. Wprowadziliśmy wierzchowce do ich boksów i zaczęliśmy czyścić, nie wiem jak Thomas, ale ja musiałam użyć wody żeby zmyć zaschnięte błoto z Eldorado. Po jakimś czasie, skończyliśmy, przybiegły do nas moje 3 psy, tak samo jak konie były całe umorusane i zmęczone. Zaczęły na mnie skakać i oblizywać a też obwąchiwać, musieliśmy je trochę umyć żeby nie pobrudziły samochodu. Wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy pod schronisko, ponieważ tam stał samochód Thomasa. Chłopak wysiadł, ja również.
- Dzięki za miły dzień. - powiedziałam opierając się o maskę.
- To ja dziękuję. - uśmiechnął się.
- Jutro powtórka wydarzeń? - spytałam odwzajemniając uśmiech.

~~Thomas?~~ Śnieżynka xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz