sobota, 21 lutego 2015

Od Thomasa do Juliette [C.D]

Pamiętam jak w dzieciństwie Sammy bawił się z Denerys. Wyglądała dokładnie tak samo jak ten pies. Kucnąłem przy nim i pogłaskałem po łbie. Niestety pamiętam również co stało się po odejściu suczki. Jakiś obcy pies zagryzł ją na śmierć. Sammy za szybko się przywiązał i juz nie mieliśmy psów. Jednak gdy spoglądam w oczy psa widzę jego cierpienie. Każdy zasługuje by być szczęśliwym. Obudziły mnie dopiero słowa dziewczyny. Przed wyjściem spytałem o jeszcze jedną małą rzecz.
-Czy mógłbym pomóc ci wyprowadzić parę psów?
-Jasne weź Berta i Lotte. Bert to ten, którego głaskałeś a Lotte to ta biała sunia. Nie martw się nie gryzie -uśmiechnęła się.
Otworzyłem klatki i przypiąłem smycz do ich obróż. Byliśmy gotowi do wyjścia.
-Odpowiadając na wcześniejsze pytanie jestem tu od 2 miesięcy. Za to ciebie wcześniej nie widziałem.
-Dopiero się przeprowadziłam -uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem uśmiech. Bart ciągle szedł przy mojej nodze. Zachowywał się jakby wcale nie potrzebował smyczy. Lotte natomiast była bardzo energiczna.
-Czy długi jest proces adopcji psa? -spytałem.
-Czyżbyś był chętny?
-Możliwe - zaśmiałem się. Brakowało mi zwierzęcego przyjaciela. Brakowało mi również Sam'a ale na to nic nie mogłem poradzić.
-Jeśli dalej będziesz chętny mogę ci wszystko pokazać.
Wtedy Lotte najprawdopodobniej zauważyła kota po drugiej stronie gdyż wyrwała się w bok po czym oplątała mnie z Juliette. Staliśmy bardzo blisko siebie.
-Przepraszam -powiedziałem z lekkim uśmiechem. Udało mi się rozplątać nas ze smyczy Lotte i mogliśmy iść dalej. Poszliśmy do parku po środku, którego znajdowało się wielkie jezioro.

Juliette?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz