- A wiesz że tak - powiedziałam - Nie lubię takich żartów, a gdyby serio coś ci się stało? - przeszłam na drugi koniec łódki i udałam obrażoną, po chwili poczułam dłoń chłopaka na ramieniu
- No ej Jen, serio się obraziłaś? - śmiał się - Przecież żartowałem nic mi się nie stało, pływam od dziecka na pewno bym się nie utopił
- Skąd wiesz, nie znasz przyszłości, nieważne - obróciłam się i spojrzałąm mu w oczy, miałam poważną minę - Nie żartuj więcej w ten sposób, okej?
- Jak sobie życzysz - odpowiedział, usiedliśmy na krzesełkach i zaczeliśmy pedałować dalej. Słońce strasznie świeciło i robiło mi się strasznie gorąco, wyjełam z torby wodę i napiłam się.
Maks? Trochę pomysłu brak ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz