sobota, 21 lutego 2015

Od Lewisa C.D. Lydii

Szybko podszedłem do drzwi i otworzyłem je.
- Dzień dobry - odparła mała dziewczynka, za nią stał jej ojciec.
- Dzień dobry, jesteś Sophie, tak? - zapytałem.
- Tak proszę pana.
- Wejdźcie, już wołam Isę - kiedy weszli poszedłem do pokoju Prim. - Gotowa? Sophie czeka.
- Już?! Jak wyglądam? - zapytała ze strachem w oczach.
- Modelki się chowają. Idziemy?
- Skoro tak - powiedziała i wybiegła z pokoju. Zaczęły ściskać się z Sophie.
- Nie martw się Lee, tata Sophie mnie odwiezie.
- A to nie problem? - zapytałem.
- Oczywiście, że nie - odparł ojciec dziewczynki. - Do nas ciężko trafić, więc tak będzie lepiej.
- No dobrze... Prim, uważaj będę dzwonić.
- Często?
- Bardzo - odparłem przesadnie. - Pa, kotku.
- Pa.... Tato - dodała z uśmiechem.
Kiedy wyszli wróciłem do Lydii.
- Przepraszam, trochę to trwało.
- Nic nie szkodzi, było warto - zaśmiała się.
- Dlaczego?
- Błysk w twoich oczach oświetla wszystko wokół.
- Ta.... No wiesz, rzadko mówi do mnie tato... Pamięta rodziców, mieszkamy ze sobą trzy lata. Nie jest gotowa na tak radykalne zmiany, jakie narzuciło jej życie...

(Lydia?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz