niedziela, 15 marca 2015

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Nie lubię piwnic, a zwłaszcza tych ciemnych. Za ścianach, było pełno pajęczyn a na nich pająków, na szczęście, na razie nie spotkaliśmy żadnego szczura. Co chwilę oglądałam się za siebie, a gdy zobaczyłam jakąś twarz, krzyknęłam. Cofnęłam się o krok. Nie wiem czy mam zwidy, czy... gdyby Thomas nie trzymał mnie za rękę, uciekła bym stąd. Okazało się, że był to tylko jeden z sąsiadów, który również, przyszedł tu w tym samym celu co my. Zaczął coś mamrotać pod nosem i poszedł, było mi trochę głupio, że tak krzyknąłem... dalej szłam cicho, patrzałam się przed siebie. Ta piwnica, wydawała się być nieskończona, ale w końcu doszliśmy do miejsca celowego, chłopak zaczął coś tak grzebać, a ja, rozglądałam się nerwowo, raz na lewo, raz na prawo.
- Chyba to nie wina korków... - stwierdził.
- Mhm. - mruknęłam. - Może chodźmy już stąd... - poprosiłam.

Thomas?

Od Thomasa do Juliette [C.D]

Nie udało nam się jednak doko0ńczyć filmu gdyż nagle w ostatniej scenie telewizor się wyłączył. Na początku myślałem że jest coś nie tak z telewizorem lecz gdy chciałem włączyć światło dalej pozostała ciemność.
-Moim zdaniem mamy małe zwarcie.
-Muszę zejść do piwnicy i to sprawdzić. Tam są wszystkie włączniki.
-Pójść z tobą?
-Jeśli nie boisz się pająków i szczurów to zapraszam - podałem dziewczynie jedną z latarek.
-Podobno w jakimś kraju jedzą szczury.
-Ohyda.
Na dole panowała całkowita ciemność. Nie widziałem nawet czubka własnego nosa.
Złapałem dziewczynę za rękę by było nam raźniej i na wszelki wypadek byśmy się nie zgubili. Na końcu korytarza był pokój, o którym dowiedziałem się dopiero nadziewając się na klamkę. Gdy jednak włączyłem latarkę okazało się że oprócz nas był tam ktoś jeszcze...

Juliette? Może teraz będzie lepiej :D

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Tak jak myślałam, nie miał mi nic ciekawego do powiedzenia. Rozłączyłam się.
- Coś ważnego? - spytał.
- Nie, jak zwykle. - westchnęłam. 
Kontynuowaliśmy oglądanie filmu. Początek filmu był nudny, ale później, rozkręcił się.

Thomas? Wybacz że krótko, ale nie miałam pomysłu.

Od Thomasa do Juliette [C.D]

Lekko się skrzywiłem.
-Jeśli to twój brat to tym bardziej odbierz. Ja w tym czasie pójdę zrobić popcorn.
Wstałem z kanapy i poszedłem do kuchni. Ściany nie przepuszczają dźwięków więc nie wiem o czym rozmawiali. Gdy mikrofalówka zaczęła pikać, wyłączyłem ją i wyjąłem prażoną kukurydzę. Wsypałem ją do miski po czym wróciłem do salonu. Dziewczyna nadal rozmawiała przez telefon. Po jej minie nie byłem w stanie domyślić się o co właściwie chodziło więc postanowiłem poczekać aż skończy.

Juliette?

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Uśmiechnęłam się. Podjechaliśmy pod jakąś restaurację, gdzie zjedliśmy kolację. W sumie, dawno nie jadłam kolacji, nigdy nie miałam na to czasu. Po posiłku, pojechaliśmy do domu Thomasa. Tam, usiedliśmy na kanapie, a chłopak, włączył film. Muszę przyznać że był bardzo ciekawy. Po pierwszej części, Thomas włączył drugą, później trzecią. Nagle zadzwonił mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz.
- Odbierz. - stwierdził zatrzymując film.
- Nie, to tylko brat. Na pewno znowu jakieś głupoty. - rozłączyłam się i lekko uśmiechnęłam.

Juliette?

Od Thomasa do Juliette [C.D]

-Starałem się -uśmiechnąłem się gdy dziewczyna otworzyła drzwi. Wyglądała ślicznie w czerwonej sukience. Ja natomiast ubrany byłem w ciemną koszulę i spodnie oraz swoją skórzaną kurtkę.
Dziewczyna wyszła i zamknęła drzwi na klucz.
-Czym jedziemy? -spytała.
-Samolotem.
-Naprawdę?-wyglądała na zaskoczoną.
-Nie. Jeszcze nie jestem aż taki bogaty ale jeśli będę już go miał to będziesz pierwszą osobą, która nim poleci.
-To obietnica więc nie waż mi się jej złamać -uśmiechnęła się.
Gdy doszliśmy do mojego samochodu otworzyłem jej drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Następnie usiadłem na miejscu kierowcy.
-Kierunek kino - były to ostatnie słowa zanim nacisnąłem pedał gazu.
Podczas podróży leciała jedna z moich ulubionych piosenek, która jak się okazało również podoba się Juliette.
Gdy dotarliśmy na miejsce nie zdążyłem już otworzyć ponownie drzwi dziewczynie gdyż sama zrobiła to o wiele szybciej. Wziąłem ją pod rękę i oboje podeszliśmy do młodego chłopaka, który sprzedawał bilety.
-Dwa bilety na "Batmana" poproszę.
-Na Batmana? Przepraszam ale nie mamy takiego filmu w repertuarze.
-Przecież widziałem reklamę.
-Tą na skrzyżowaniu? Ona jest z przed 3 lat.
-Dziękuję.
Odeszliśmy kawałek by nie robić kolejki.
-To co teraz? -spytała się Juliette.
-Nie pozwolę być uszykowała się na darmo. Mam nadzieję że nic nie jadłaś bo zabieram cię do restauracji. Później pojedziemy do mnie i obejrzymy fil, który obiecałem.
-Masz go na płycie?
-Wszystkie części.

Juliette?

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Gdy Thomas odszedł, jeszcze chwilę posiedziałam na ławce, a później zapięłam psy na smycz i ruszyłam w stronę schroniska. Wróciłem do siebie do domu, zjadłam jabłko. Stanęłam przed szafą z ubraniami i miałam dylemat co ubrać. Gdy się zdecydowałam, weszłam pod prysznic, ubrałam wybraną wcześniej czerwoną sukienkę i zrobiłam lekki makijaż.

Wychodząc z łazienki, rozległo się pukanie do drzwi. Psy wyrwane ze snu, zaczęły szczekać i skakać na drzwi. Odgoniłam je od nich, prostą komendą, otworzyłam drzwi za którymi oczywiście stał Thomas.
- Punktualny jesteś. - uśmiechnęłam się.

~~Thomas?~~ Spoko ;)

Od Thomasa do Layli [C.D]

Uśmiechnąłem się lekko.
-Nie musiałem o nic prosić gdyż moje marzenie się już spełniło... -spojrzałem się prosto w jej świecące oczy - Nie musiałem płacić za parking.
Dziewczyna lekko mnie odepchnęła i zaczęła się śmiać.
-Naprawdę wiesz jak zepsuć taką chwilę.
-Nic na to nie poradzę -przytuliłem ją mocniej by tym razem nie mogła uciec. -Wiesz ze nie pozwolę ci odejść, prawda?
-Nawet jeśli będę tego chciała?
-Tylko wtedy.
Miałem ponownie pocałować dziewczynę gdy nagle rozległ się dźwięk syren.
-Co się stało?
Momentalnie wstaliśmy a policjanci celowali do nas z broni.
-To jakieś nieporozumienie...
-Klękaj i ręce z tyłu głowy ! -wrzasnął.- Pojedzie pan z nami na komisariat.
-Że co proszę?
-Dobrze słyszałeś. Skuć go!
Dwaj jego przyjaciele podeszli do mnie i zakuli mnie w kajdanki.
-Pani też z nami pojedzie -skierował swoje słowa do Layli.
Po kilku minutach znajdowałem się już za kratkami na komisariacie. W poczekalni za ścianą siedziała Layla z Nero. Przez szklane okna słyszałem urywki ich rozmowy.
-Mogę z nim porozmawiać. To...
-Niestety nie. Takie są procedury. Musimy...
Wtedy główny policjant wszedł do pokoju i skierował swój wzrok prosto na mnie.
-Jest pan oskarżony o zabójstwo Sama Winchestera. Pańskiego brata, którego ciało zostało znalezione trzy dni temu. Na miejscu zbrodni są dowody obciążające właśnie pana. Chłopaka przewieziono do szpitala lecz nie zdołano go uratować...
Policjant mówił dalej lecz nie mogłem się skupić. Przez głowę przewijały mi się wspólne chwile spędzone z małym Samem. Kochałem go ale teraz to już nie jest ważne bo nie żyje. Co on tu robił? I kto chciał go skrzywdzić?
-Czy przyznaje się pan do popełnionego czynu?
-Słucham?
-Czy się pan przyznaje do morderstwa?
-Jestem niewinny.
-Myślę że sędzia zadecyduje.

Layla? Przepraszam że tak długo. Jest akcja c:

Od Thomasa do Juliette [C.D]

Po pracy miałem ochotę zaczerpnąć odrobinę świerzego powietrza. W tym celu udałem się do jednego z parków. Przechodząc jedną uliczką zauważyłem Juliette. Podszedłem do niej by porozmawiać. Przywitałem się i razem usiedliśmy na jednej z ławek. 
-Nie sądziłam że cię tu spotkam.
-Ja też nie. Najwidoczniej przydarzają nam się same dobre rzeczy -uśmiechnąłem się.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech gdy nagle podbiegł do niej nakrapiany przyjaciel. 
-Kolejny zwierzak? Czy będzie taki dzień kiedy dostanę parę minut jedynie z tobą? -zaśmiałem się.
-Wątpię - jej śmiech był uroczy jednak nie powiedziałem tego głośno.
-Jak się wabi?
-To jest Joker a tamten owczarek to Zeus.
-Jak ten bóg piorunów?
-Znasz mitologię grecką?
-Pobieżnie. Na studiach były zajęcia ze starożytnego antyku.
-A z czym kojarzy ci się imię Joker?
-Szczerze? Z Batmanem.
-To jakiś film?
-Jeśli nie oglądałaś to zapraszam cię na seans. Chyba nawet grają w kinie.
-Jesteśmy umówieni?
-Oczywiście. Tylko pamiętaj że do kina nie wprowadzają psów. Przyjadę po ciebie o siódmej - powiedziałem po czym wstałem. Pożegnałem się i wróciłem do siebie czekając na nasze późniejsze spotkanie.

Juliette? Przepraszam że tak długo.


piątek, 13 marca 2015

OD Mirandy cd. Mala

Leniwie otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Leżałam we własnym łóżku  wtulona w Mala. Chłopak spał i nie ruszył się. Widocznie był bardzo zmęczony ja z resztą wczoraj też. Nie wiedziałam kiedy zasnęłam i jak znalazłam się we własnym łóżku, ale podejrzewałam, że to sprawka Mala. Pocałowałam chłopaka w czoło i po cichu wyszłam  z łóżka. Postanowiłam zrobić śniadanie dla nas, ale przed tym nakarmiłam zwierzaki, które spały w mojej sypialni. Postanowiłam zrobić kanapki i zaparzyć kawę. Jak zawsze robiłam śniadanie przy muzyce i  nie usłyszałam jak do kuchni wchodzi Mal. Złapał mnie szybko w talii i pocałował w policzek. 
- Dzień dobry, jak się czujesz? - spytał mnie z troską. 
- Trochę jest mi zimno i zadzwoniłam do pracy, że mnie nie będzie dwa dni, ale jutro wyślę całą dokumentacje. - odpowiedziałam. 
- Chora będziesz Mir. - rzekł dotykajac mojego czoła swoją dłonią. 
- Wzięłam leki i zobaczysz, ze mi przejdzie. 

( Mal ? )

czwartek, 12 marca 2015

Od Mala Cd Mirandy

- Makaron z brokułami. Mam nadzieje że lubisz – powiedziałem zerkając na nią
- Hym... lubię – mówi przytulając mnie od tylu.
- To dobrze bo zaraz będzie.
- Padam z głodu – wymruczała
Zjedliśmy w miarę szybko i poszliśmy oglądać telewizję. Posadziłem sobie ją na kolanach tuląc mocno. Ukryła twarz w mojej szyj a ja oglądałem. Nawet nie wiem kiedy zasnęła ale musiała być bardzo wykończona. Bałem się że będzie przeze mnie chora. Zaniosłem ją do łóżka i przykryłem kołdrą.
- Mhym... - mamrocze
- Shhhh.... śpij zaraz wrócę – szepcze i udaję się do łazienki na szybki prysznic. Wychodzę w samych czarnych bokserkach i kładę się koło niej a ona się od razu we mnie wtula. chyba zająłem  miejsce Nico bo dziwnie na mnie patrzy.          

wtorek, 10 marca 2015

Od Mikela do Aiki (CD)

Gdy rany po bójce z tym debilem (moim sąsiadem) zagoiły się, mogłem powrócić do kariery modela. Na spokojnie, późnym wieczorem zadzwoniłem do swojego menadżera.
- No siema, rany już sie zagoiły, także możesz podać mi propozycje sesji. - oznajmiłem na wstępie
- A więc.. Jeśli zależy ci na jak najszybszym zdobyciu pieniędzy, to jutro rano będzie casting na modela do sklepu internetowego.
- Ok, to napisz do nich, że wpadnę - rozłączyłem się

Pośpiesznie zjadłem śniadanie, po czym ubrałem sie jakoś w miarę stosownie na rozmowę o kontrakt. Podjechałem taxówką pod siedzibę sklepu i wszedłem do środka. W gabinecie siedziała średniego wzrostu blondyna.
- Witam...
- ...pan Mikel Nevord, jak mniemam.
- Tak
- Proszę usiąść, zanim przejdziemy do konkretów musimy jeszcze zaczekać na inną kandydatkę do kontraktu.
Kiwnąłem tylko głową. W ciszy czekaliśmy na dziewczynę. Przybyła po 15 minutach. Nie dość, że spóźniona to jeszcze z jakimś dzieckiem. Cóż za brak profesjonalizmu... Szefowa przedstawiła mnie, po czym wstała i podeszła do drzwi.
- Zrobimy pare próbnych zdjęć, aby zapoznać sie z waszymi umiejętnościami. Proszę za mną.
Wyszliśmy, skierowaliśmy się do dobrze oświetlonego pomieszczenia z garderobą obok. Zostaliśmy przedstawieni, a następnie nakazano nam założyć wyznaczone ubrania. Moja "partnerka" nakazała zostać dziecku na zewnątrz i weszła wraz ze mną do garderoby.
- Jestem Aika. - rzuciła nagle - Menadżer mnie nie przedstawiła więc...
- Tia, nie tłumacz. - wybrałem ubrania - A tak poza tym. Na co brałaś tu tego bachora? - wszedłem do przebieralni
- Nie miałam go z kim zostawić... A poza tym to mój siostrzeniec, nie żaden "bachor".
Usłyszałem, że weszła do przebieralni obok.
- Jak dla mnie każde dziecko jest rozwydrzonym bachorem.
Dziewczyna już nic nie mówiła. Wyszliśmy z garderoby i powróciliśmy na miejsce sesji. Szefowa portalu objaśniła nam jak najlepiej mamy zaprezentować ubrania. Uznała, że do zdjęć mamy udawać jakaś szcześliwą pare. Przewróciłem oczami i głęboko westchnąłem. Jak zawsze.

Po zakończonej sesji, udaliśmy sie z prowrotem do gabinetu szefowej. Szybko podsumowała swoje spostrzeżenia dotyczące sesji i oznajmiła, iż obydwoje dostajemy kontrakt. Oczywiście, nie cieszyłem sie zbytnio. Współpraca z niską modelką, która wszędzie tacha ze sobą tego bachora - po prostu szczyt moich marzeń. Grzecznie pożegnałem się z szefową i opuściłem budynek. Wróciłem do swojego domu. Pod wieczór dostałem sms'a od szefowej tamtego portalu. Oficjalna sesja następnego dnia po południu.

Aika?

niedziela, 8 marca 2015

Od Aiki do Mikela

-Pójdę z tobą - oświadczył z dumą mój mały siostrzeniec, niezbyt elegancko nagarniając płatki czekoladowe na łyżkę. Jadł je już od niemal pół godziny, przez co zdążyły nieźle zmięknąć od mleka.
-Nie, Kou - zaprzeczyłam - Zostaniesz z kimś, tylko daj mi chwilę.
Nagłe spotkanie w sprawie sesji zdjęciowej sobotnim popołudniem to nie jest dobry pomysł, gdy ma się to czteroletnie utrapienie na głowie. Miałam wolne od pracy w kawiarni, myślałam, że trochę odpocznę, ale jak zwykle sprawy muszą się skomplikować. Jak na złość opiekunka malucha się rozchorowała, a wszyscy znajomi mają już jakieś plany.
Ostatni numer na liście kontaktów, ostatnia deska ratunku i...
-Wybrany abonent jest poza zasięgiem lub ma wyłączony telefon. Pro...
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o blat stołu.
-Pójdę z tobą - powtórzył, machając nogami wesoło.
-Pójdziesz. Tylko nie myśl sobie za wiele - pogroziłam palcem - Wcinaj te płatki, mamy mało czasu.
Pędem pognałam do swojej sypialni, wyciągając z szafy szarą, luźną koszulkę i czarną, kloszowaną spódniczkę. Założyłam buty, w biegu porwałam chłopca z kuchni i popędziłam w stronę przystanku autobusowego.

-Trzymaj mnie mocno i bądź cicho - poleciłam czterolatkowi. Pokiwał głową energicznie i ścisnął mocniej moją dłoń, więc miałam nadzieję że zrozumiał.
Westchnęłam cicho, wypuszczając z ust powietrze, po czym zapukałam do dobrze znanych mi drzwi gabinetu pani menadżer. Otworzyła mi jak zwykle z uśmiechem, elegancko ubrana, ładna kobieta po trzydziestce.
-Dzień dobry - przywitałam się, po czym prędko spojrzałam na Kou, który obserwował kobietę wielkimi, czarnymi oczyma - Przepraszam za niego, ale nie miałam go z kim zostawić. To siostrzeniec.
-Nic nie szkodzi - uśmiechnęła się, przepuszczając nas w drzwiach. Ze zdziwieniem dostrzegłam jeszcze jedną postać w gabinecie - Aika, jak wiesz jesteś tu w sprawie nowego kontraktu. To pan Mikel Nevord. Zaprosiłam was oboje, bo prawdopodobnie będziecie pracować razem.

Mikel?

sobota, 7 marca 2015

Od Mirandy cd. Mala

Otworzyłam szybko oczy i podniosłam głowę patrząc na chłopaka, który ciągle obejmował mnie ramieniem.
- Jest mi po prostu cholernie zimno i na pewno będę chora. - powiedziałam uspokajając go. Tak naprawdę było mi tylko zimno i bolała mnie głowa.
- Gdy tylko przestanie padać szybko się spakujemy i wracamy do domu. - odparł Mal. Widać było po nim, że martwił się o mnie. Po chwili uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam do namiętnie w usta. Po pocałunku wtuliłam się w chłopaka i tak leżeliśmy z godzinę. Po jakimś czasie przestało padać. Szybko wstaliśmy i zaczęliśmy składać namiot. Po godzinie sprzątania wsiadliśmy w samochód chłopaka i pojechaliśmy do miasta. Gdy jechaliśmy ja cały czas patrzałam się na krajobraz przez szybę.
- Mal zostaniesz u mnie dzisiaj jeszcze przez jakiś czas? - spytałam go w pewnym momencie.
- Jasne, że tak. - odpowiedział uśmiechając się do mnie. Po półgodzinie jazdy podjechaliśmy pod mój dom. Mal wziął do domu moją torbę a ja wzięłam zwierzęta. Gdy weszliśmy do mojego ciepłego mieszkania zrobiło mi się trochę cieplej.
- Mal pozwolisz, że pójdę się wykąpać. - oznajmiłam chłopakowi stojąc na schodach na piętro gdzie była łazienka.
- Pewnie idź.
- Za dwadzieścia minut będę gotowa. - odparłam idąc na górę. Poszłam szybko do swojej garderoby. Wyciągnęłam z szafy jeansy i sweter. Szybko wzięłam ciepłą kąpiel. Jeszcze mokre włosy spięłam w warkocza na bok. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam jak mój pies i kot jedzą z miski świeżo nasypaną karmę i wodę. Gdy weszłam do kuchni Mal właśnie gotował.
- O wiele lepiej wyglądasz Mir. - powiedział patrząc na mnie.
- Dzięki. - odparłam podchodząc do szafki i biorąc tabletki, które popiłam wodą. - Co tak pachnie? - spytałam go stając obok niego.

( Mal ? )

piątek, 6 marca 2015

Od Mala Cd Mirandy

Uśmiechnąłem się i położyłem się obok przytulając ją do siebie.
Leżeliśmy tak już długo. a ona nadal się trzęsła. Spojrzałem na nią i była cała blada. Leżała wtulona w moją pierś z zamkniętymi oczami.
- Mir...
-Hym....
- Dobrze się czujesz? Jesteś cała blada – mówię z troską w głosie
?       

Od Mirandy cd. Mala

Siedziałam na kolanach Mala opierając swoją głowę o jego ramię. Krople deszczu i wiatr uderzały o namiot. Naprawdę zrobiło się strasznie zimno. Zwierzęta położyły się na jednym z koców i zasnęły.
Przez moją skórę przeszedł dreszcz.
- Zimno Ci Mir? - zapytał mnie po chwili patrząc w moje szare oczy.
- Trochę. - odparłam wtulając się bardziej w ciało Mala.
- Może położysz się do śpiwora i przykryjesz się kocem? – spytał mnie oplatajac mnie ramionami.
- Dobry pomysł Mal, co ja bym bez ciebie zrobiła? – zapytałam wstając z kolan chłopaka. Poszłam w stronę śpiworów. Szybko ściągnęłam buty i założyłam na siebie jedną z bluz Mala. Następnie położyłam się w śpiworze klepiąc miejsce obok.
- Ręka Ci zdrętwiała. – zauważył śmiejąc się.
- Nie, chodź położyć się ze mną. Nie chcę sama leżeć. – powiedziałam po chwili lekko się uśmiechając.
( Mal ? )

Od Mala Cd Mirandy

Uśmiechnąłem się szeroko i ująłem jej twarz swoje ręce.

- Ja ciebie też Mir – szepnąłem i zacząłem ją delikatnie całować. Nie chciałem przesadzać by ja nie przerazić. Nawet nie wiem kiedy zaczęło padać ale mokre zwierzaki wleciały do namiotu.
- Mamy pecha na tą pogodę – stwierdziła
- Ja bym nie narzekał – powiedziałem zamykając namiot i sadzając ją z powrotem na swoje kolana.
Wtuliła się we mnie, a ja delikatnie zacząłem całować jej szyję, zniżyłem się trochę niżej i zacząłem robić jej niewinną malinkę. Niech nikt w pracy nie marzy sobie o niej. Ona jest moja.      

Od Lewisa C.D. Lydii

- Ach, rysować.... - odparłem skwaszony.
- No co? - zaśmiała się Lydia.
- Od razu przypomina mi się liceum i nauczycielka plastyki. "Lewis, ty masz talent, zamiast marnować się na durne języki, stań się artystą" - mówiłem to imitując piskliwy głos nauczycielki.
- I co jej powiedziałeś?
- "Eeee, ta jasne, a w wolnych chwilach będę udawał baletnicę.". A ona: "Oj Lewis, cudowny pomysł." Nikt nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
- A nauczycielka nic nie rozumiała?
- Z baranim wyrazem twarzy rozglądała się  Dziaciaków? - zdziwiła się Lydia.
- ków.
- Dzieciaków? - zdziwiła się Lydia.
- Tak, dzieciaków wyższych o niej... No cóż, sięgała mi do ramion, a najwyższy nigdy nie byłem.
- Ale przystojny i skromny zawsze.
- Oczywiście - uśmiechnąłem się.

(Lydia? Przepraszam, że musiała tyle czekać...)

czwartek, 5 marca 2015

Od Mirandy CD. Mala

Oparłam swoją głowę na ramieniu chłopaka. Po paru minutach uspokoiłam się i przestałam płakać. W pewnej chwili sięgnęłam po lewą dłoń chłopaka, którą splatałam ze swoją. Usłyszałam ostatnie słowa, które powiedział Mal. Po tym chłopak spojrzał na mnie lekko się uśmiechając.  Odwzajemniłam szybko uśmiech.


- Czemu jesteś smutna Mir? - spytał mnie nieoczekiwanie Mal. Spojrzałam mu w oczy. 
- Nie jestem smutna. - odpowiedziałam na jego pytanie podnosząc głowę z jego ramienia. 
- Mir widzę smutek w twoich oczach, co cię gnębi. - zapytał z troską. nie wiedziałam jak mu to powiedzieć. W pewnym momencie zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam go. 


Po kilku chwilach przerywając pocałunek spojrzałam mu prosto w oczy. 
- Kocham Cię. - szepnęłam. 

( Mal? ) 

środa, 4 marca 2015

Od Mala Cd Mirandy

- A jakbym miał tobie nie wybaczyć? To ja tu zawiniłem, to moja wina. Przepraszam..- pocałowałem ją we włosy. Wiedziałem, że nadal płacze. Nie chciałem jej doprowadzać do takiego stanu, nie wiedziałem ze aż tak się o mnie martwi. Przyciągnąłem ją bardziej do siebie, drżała w moich ramionach przez wiatr który się nagle zebrał.

 Wziąłem ją na ręce wprowadzając do namiotu. Posadziłem sobie ją na kolanach i przykryłem kocem lekko kołysząc.
-Sh..... wszystko będzie dobrze. Sh..... Mir ja cie kocham – wyszeptałem ledwo u słyszalnie   

Od Michaela C.D. Wiktorii

Wzruszyłem lekko ramionami, wciąż delikatnie gładząc psa.
- W końcu mam dwa swoje zwierzaki; owczarka Alexa i bernardyna Nukę. Może czuje je na mnie i jest dlatego spokojny...
Wiki nic na to nie odpowiedziała, wpatrując się zdziwiona w psa, więc zrozumiałem, że nie każdemu, a wręcz nikomu nie pozwala się dotknąć oprócz właścicielki.
- A może po prostu widzi, że nie mam złych zamiarów? - zaśmiałem się. - W końcu Ciebie, jego właścicielkę też szybko sobie zjednałem - mruknąłem ze śmiechem. - Też mi zaufałaś.

(Wiki?)

wtorek, 3 marca 2015

Od Mirandy Cd. Mala

Po chwili chłopak przytulił mnie. Chciałam się wyrwać z jego objęć, ale niestety nie dałam rady. Po paru chwilach trochę ochłonęłam. Wtuliłam się w niego, ale w pewnej chwili z oczu zaczęły płynąć mi łzy.

 Chłopak  był zdziwiony moim zachowaniem. Po chwili ujął swoimi dłońmi moją głowę. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy, więc patrzałam w ziemię.
- Mirando czemu płaczesz? - zapytał mnie tonem nie niewyrażającym żadnych uczuć i emocji.
- Mal ja... ja przepraszam Cię za moje zachowanie poniosło mnie. - szepnęłam cicho. Mal swoimi palcami wytarł mi z twarzy łzy.
- Nic się nie stało Mir. Ej,spójrz na mnie. - powiedział. Na początku nie mogłam spojrzeć mu w oczy. W jednej chwili lekko się uśmiechnęłam:


i spojrzałam mu prosto w oczy. 
- Dziękuję, że mi wybaczyłeś Mal. - szepnęłam uśmiechając się i całując go. 
( Mal ? )

poniedziałek, 2 marca 2015

Od Mala cd Gwyneth

- Nic się nie stało to ja się zagapiłem – odparłem nadal zbierając kartki.
Patrzałem jak dziewczyna w pośpiechy stara się wszystko pozbierać. Przyznam że to był nawet śmieszny widok. Podałem jej resztę papierów.
- Proszę
- Dzięki. Jejku teraz na pewno się spóźnię ! - krzyknęła patrząc na mój zegarek
- Podwieźć cie gdzie? Mieszkam zaraz tutaj i mam aut więc mogę.
?  

Od Mala Cd Mirandy

- Mir...proszę uspokój się – mówię tonem niewyrażającym żadnych uczuć
- Odwal się ! Chce jechać do domu !
- Mir uspokój się słyszysz? Nic się nie stało przecież. Proszę uspokój się.
- Nic się nie stało? Ja się o ciebie tak bałam a ty jaja sobie robisz !
- Przepraszam. Obiecuje, że więcej tak nie zrobię – przytuliłem ją szybko
?   

Od Alana do Julii (C.D)

Cieszyłem się, że między nami już wszystko okey. Odwzajemniłem pocałunek i ruszyłem w stronę sypialni, położyłem Julię na łóżko.
- Wiesz że cię kocham? - uśmiechnęłam się.
- Obiło mi się coś o uszy. - zaśmiała się.
- A jutro chyba czekają nas zakupy. - ponownie ją pocałowałem. - Muszę cię ciepło ubrać, żebyś mi nie zmarzła. - uśmiechnąłem się i zacząłem ją lekko łaskotać.

~~Julia?~~ Krótko bo muszę się uczyć ;c

Od Julii do Alana (C.D)

Niechaj będzie tak, jak dawniej...

 - Nie lubię takiej rozłąki i odseparowania. - powiedziałam, tuląc się do jego torsu.
- Ja też. - rzekł, składając pocałunek na moich ustach.
- Podobno, to przybliża do siebie ludzi i ich relacje ulegają poprawie, bo wiesz ja bardzo za Tobą tęskniłam.
- Ja bardziej. - droczył się ze mną. - A, co będzie z wyjazdem w góry? Moja propozycja nadal aktualna. - zmienił ton głosu.
- Skoro te chwile mam spędzić z Tobą, to z chęcią pojadę. - nie odrywałam się od niego, tak dobrze czułam się w jego ramionach.. Oddychałam powoli, delektując się zapachem jego ciała.
- Mądra decyzja. - stwierdził zabawnie.
- No, ba! Oczywiście, że mądra, skoro podjęła ją inteligentna osoba. - powiedziałam rezolutnie.
- Skoro raczyłaś przyjść, może zostaniesz dłużej.. Ksawerego nie ma.. - mówił zachęcająco.
- Pewnie, że zostanę.. Z wielką przyjemnością i rozkoszą. - wskoczyłam na niego, obejmując nogami i całując namiętnie.

(Alan?)

Od Wiktorii do Michaela (C.D)

- Za bardzo się przejmujesz. - skonstatowałam rozbawiona. - Widzę pierwsze efekty poprawy, aczkolwiek nie mogę stwierdzić, że czuję się idealnie. - wyraziłam szczerze.
Rozmowę przerwał Salvador, który przybiegł zdyszany. Niemiernie oddychał i merdał ogonem. Zainteresowany gościem, zmierzył go groźnym spojrzeniem.. Spojrzenie miał bystre, pełne ciekawości poznawania świata i nowych terenów.. Zazwyczaj wobec obcych jest nieufny i niekoniecznie, z każdym się zaprzyjaźni.
- Dostojny, elegancki i oczywiście uroczy. - stwierdził.
- Nie zapomnij dodać apokaliptyczny. - wyciągnęłam rękę do psa, a ten energicznie ją polizał.
- Jak dla mnie, to duży szczeniak. - delikatnie pogładził Boksera.
- Nie do wiary. - powiedziałam zdumiona, mój charakter nie pozwolił mi entuzjastycznie wykrzyknąć tego słowa, no cóż taka już jestem. - Dał Ci się pogłaskać, jeszcze nikomu.. - potrząsnęłam głową, aby poukładać roztrzepane myśli. - Widać, że masz podejście do psów i mnóstwo empatii w sobie, którą wyczuwają te czworonogi. - uśmiechnęłam się.

( Mike? c: )


Od Michaela C.D. Wiktorii

Westchnąłem ciężko.
- Sam nie wiem, jak ja zachował bym się w takiej sytuacji - mruknąłem. - Mogę jedynie nigdy do niej nie dopuścić.
Wiki uśmiechnęła się delikatnie.
- I znów mogę powiedzieć, że jesteś bardzo troskliwy - zaśmiała się cicho.
Wzruszyłem delikatnie ramionami.
- Raczej wiem, co mogłoby grozić w różnych sytuacjach... Wiele razy przerabiałem to w pracy. Ale zmieńmy temat - poprosiłem. - Ten jest trochę zbyt przygnębiający.
- Jestem jak najbardziej za - przyznała z łagodnym uśmiechem.
Pokiwałem głową.
- A jak się dziś czujesz? Lepiej? Może powinnaś pójść na jakąś kontrolę...?

(Wiki?)

niedziela, 1 marca 2015

Od Gwyneth

Otworzyłam oczy i odruchowo spojrzałam na zegarek.
 Jak poparzona wyskoczyłam z łóżka, nie mogłam uwierzyć że już tak późno.
Dostałam rolę w nowym filmie kryminalnym i nie chciałam się spóźnić.
Szybko wbiegłam do łazienki, wzięłam prysznic, ubrałam się i zeszłam na dół.
Zostawiłam Lokiemu jedzenie oraz świeżą wodę.
Zabrałam scenariusz i pognałam na przystanek autobusowy, jak na moje nieszczęście uciekł mi autobus.Truchtem biegłam na plan filmowy, nie rozglądałam się za bardzo co się dzieje wokół mnie. Kartkowałam scenariusz, wcześniej nie miałam na to czasu.
Nagle na kogoś wpadłam, kartki scenariusza walały się po podłodze.
- Przepraszam, powinnam patrzeć jak chodzę. - powiedziałam.
Przyklękłam i zaczęłam zbierać kartki. Spojrzałam ukradkiem na chudy nadgarstek, na którym znajdował się złoty zegarek.

~~Who? c: ~~

Od Aiki do Mikołaja (C.D)

Uniosłam lekko brwi, nieco zdziwiona.
-Aika - przedstawiłam się, ponownie uśmiechając się - Aika Nakane.
-Aika. Ładnie - powiedział mężczyzna, po czym wyciągnął w moim kierunku dłoń - Mikołaj Wilk - przedstawił się.
-Mało spotykane imię - stwierdziłam, ściskając jego dłoń, która swoją drogą była chyba z dwa razy większa od mojej - Europa, prawda?
-Zgadza się - skinął głową - Polska dokładniej.
Polska, Polska...
-A, byłam kiedyś w Warszawie! - powiedziałam podekscytowana, a pan Wilk uśmiechnął się szeroko - Śliczne miasto. Tylko było zimno.
-W porównaniu do Hiszpanii na pewno - zaśmiał się wesoło.
Mężczyzna był miły i miał niesamowity uśmiech. Wydawał się tak bardzo szczery, radosny i pozytywny, że miałam ochotę usiąść i rozmawiać z nim dalej. Jednak przeszkodziła nam moja cudowna współpracowniczka.
-Aika - ciemnowłosa, rodowita hiszpanka położyła dłoń na moim ramieniu, uśmiechając się jadowicie - Przypominam ci, że tutaj pracujesz.
Po czym oddaliła się. Wytrzeszczyłam oczy, spojrzałam na Mikołaja, którego wyraz twarzy był podobny do mojego. Zaśmialiśmy się w tym samym momencie. Zakryłam usta dłonią doprowadzając się do porządku.
-Proszę wybaczyć, jak widać praca wzywa - powiedziałam powstrzymując kolejną salwę chichotu.
<Mikołaj?>

Od Mikołaja do Aiki (C.D)

Przybyłem do kawiarenki służbowo. Musiałem śledzić kobietę, która była podejrzana o morderstwo. Dziwiłem się, czemuż jeszcze tą sprawą nie zajęła się policja. Usiadłem przy jednym ze stolików i prowadziłem śledztwo. Zachowywała się w miarę normalnie, prócz poddenerwowania, które od niej wyczuwałem. Skoro miałaby być winna, nie pokazywałaby się w miejscu publicznym.. Wszystko, to robiło się, coraz bardziej skomplikowane. Wyjąłem notes i zacząłem sporządzać raport z dotychczasowych obserwacji. Moją uwagę rozproszyła kelnerka, która z niewiarygodnym wdziękiem podeszła do stolika, który zajmowałem.
- A, co pani proponuje? - uśmiechnąłem się promiennie.
Zaczęła wymieniać listę dań, z których nic nie zrozumiałem. Nie byłem pojęty w sprawie kucharstwa, więc po prostu zamówiłem posiłek, którego nazwa była mi dobrze znana.
- Będzie gotowe za piętnaście minut. - oznajmiła i odeszła.
Obejrzałem się za nią. Wróciłem do pisania, niestety kawiarenkę opuściła już podejrzana. Zawiedziony, czekałem na jedzenie, mając nadzieję, że, chociaż to poprawi mi nastrój. Pochłonięty spisywaniem faktów, straciłem poczucie czasu i w mgnieniu oka upłynął ten wyczekiwany kwadrans.
- Proszę. - skłoniła się i podała tacę.
- Bardzo dziękuję.. - osóbka, z którą zamieniłem ledwie kilka słów wydała mi się bardzo interesująca, więc z zapałem prowadziłem dalej rozmowę. - A, może zdradzisz mi swoje imię?

( Aika? c: )

Od Aiki

-Aika, obsłuż dwójkę z łaski swojej! - usłyszałam dobrze znany mi głos koleżanki z pracy.
-Chwileczkę, Lisa - odpowiedziałam szybko. Dopiero co tutaj weszłam, na niebiosa. Prędko spięłam włosy w kucyka, zawiązałam granatowy fartuszek i wkroczyłam na zaplecze.
Kilka osób przywitała mnie przyjaźnie, reszta była zbyt zajęta pracą by zwrócić uwagę na osobę mojego pokroju. Obdarzyłam pomieszczenie szerokim uśmiechem, westchnęłam cicho. Podeszłam do szafek, odnalazłam tę podpisaną moimi inicjałami i wyciągnęłam z niej swój błękitny notesik. Tak przygotowana do pracy wróciłam z powrotem na salę, kierując się w stronę stolika numer dwa.
Kawiarnia nie była przepełniona, jak to bywa w środku tygodnia. Zapach kawy i ciasta wypełniał pomieszczenie. Było ciepło, jednak nie duszno, za co jako astmatyczka czułam się niesamowicie wdzięczna. Kątem oka dostrzegłam przy stoliku w rogu jakieś studentki omawiające nerwowo gruby plik notatek, a ja pozazdrościłam im w myślach. Miałam studiować literaturę, ale jak to czasem bywa, coś poszło nie tak.
Przy stoliczku do którego zmierzałam siedział młody mężczyzna, brunet o niesamowicie błękitnych oczach. Uniosłam lekko kąciki ust, przyjmując swój wesoły wizerunek.
-Co dla pana? - zapytałam miło.

<Mikołaj? c:>

Od Wiktorii do Michaela (C.D)

- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i odebrałam, od niego sprawunki.
Poszłam do kuchni i wypakowałam zakupy.  Była tam mnóstwo egzotycznych owoców i soków. Wróciłam do salonu, gdzie czekał na mnie Michael. W rękach niosłam tacę z jedzeniem.
- Może w ten sposób będę mogła Ci się, chociaż w połowie odwdzięczyć. - podałam mu talerz.
- Co, to? - zapytał, kiedy ujrzał potrawę.
-  Beouf Strogonoff, za pewne nie znasz. - powiedziałam, siadając na przeciwko.
- Pewno, Kuchnia Azjatycka.
- W tym, to Ty akurat rozeznania nie masz. - stwierdziłam rozbawiona. - Błąd, Kuchnia Azjatycka może i jest popularna, ale to danie z niej się nie wywodzi.. Zgaduj dalej.
- Nie mam zielonego pojęcia.
- Degustujesz właśnie coś Rosyjskiego. - wyjaśniłam.
- Wyborne.. - skosztowałam pierwsze kęsy.
- Cieszę się, że smakuje.
Zabrałam się za jedzenie.. Jako gospodarz muszę wiedzieć, czy można przełknąć, to moje dzieło. Nie było, aż takie złe.
- Może opowiesz, co robiłeś dziś w pracy? - skończywszy jeść, chciałam rozwinąć jakiś temat.
- Przesłuchiwałem rodzinę i osoby, które mogłyby coś wiedzieć w sprawie zaginięcia dwóch dziewczynek.
- Przykra sytuacja, co muszą przeżywać ich bliscy ..
- Byli zrozpaczeni. Nie dziwię się, im, w końcu każdy zachowałby się podobnie.
- Każdy stara się być twardym, ale, kiedy przychodzi, co do czego.. Nikt nie potrafi trzeźwo myśleć.

~~Mike?~~

Od Michaela C.D. Wiktorii

Po powrocie do domu od razu zacząłem zajmować się córeczką, więc Susan mogła już iść do siebie.
Nakarmiłem małą szybko i wykąpałem ją, usypiając i kładąc do łóżeczka, gdzie przykryłem ją szczelnie kołderką i zostawiając drzwi od jej pokoiku otwarte, poszedłem zjeść coś na szybko i wziąć szybki prysznic.
Miałem jeszcze dziś zająć się kilkoma raportami, ale zmęczenie wzięło górę i po prostu poszedłem spać, zaglądając jeszcze w nocy kilka razy do Tigi, by upewnić się, czy nic jej nie jest albo ją nakarmić.
Kiedy rano zadzwonił budzik, niechętnie wstałem, ubierając się i jedząc szybko jakieś śniadanie, a kiedy wstała Tegan, zająłem się także nią, zawożąc ją w drodze do pracy do opiekunki.
W agencji było spore zamieszane nad sprawą zaginięcia dwóch małych dziewczynek, a mnie wysłano do przesłuchania rodziny i osób, które mogłyby je wiedzieć.
Widząc rozpacz rodziców, miałem nadzieję, że nigdy sam nie znajdę się w takiej sytuacji, bojąc się o Tegan, a gdy już moja zmiana dobiegła końca, posiedziałem jeszcze chwilę w biurze, starając się jeszcze na coś przydać, aż wreszcie pojechałem do sklepu, kupując soki i owoce dla Wiktorii.
Mając już wszystko w dwóch torebkach, pojechałem do dziewczyny, pracując pod blokiem i idąc do odpowiedniego mieszkania i gdy zadzwoniłem, otworzyła mi drzwi.
- Cześć - mruknąłem z uśmiechem.
Wiktoria zmierzyła spojrzeniem reklamówki w moich dłoniach.
- Cześć. Co to?
- Kilka zdrowych rzeczy dla Ciebie - uśmiechnąłem się.

(Wiki?)

sobota, 28 lutego 2015

Od Wiktorii do Michaela (C.D)

- Oczywiście, rodzina na pierwszym miejscu. - z mojej buzi nie schodził uśmiech.
- W takim razie, do zobaczenia. - opuścił moje mieszkanie.
Zamknęłam za, nim drzwi. Odkąd zostałam napadnięta w swoim domu, zawsze upewniam się, że drzwi są szczelnie zabarykadowane. Nadal byłam zmęczona.. Lecz świadomość podpowiadała mi, aby napisać kolejne rozdziały mojej książki. W sumie, to był mój obowiązek. Podjęłam się pracy nad książką, to teraz muszę, to skończyć. Niestety, zupełnie nie miałam pomysłu, jaki miałby być ciąg dalszy. Zaczęłam nerwowo się rozglądać, aby nabrać weny. Wyjrzałam przez okno. Niebo było tak blisko mnie, jakby wyciągnięciem ręki mogła je dotknąć. Były, to tylko złudzenia, kiedy bym się wychyliła .. na pewno spadła. Lot musiałby być, czymś cudownym, ale upadek skończyłby się śmiercią. Pojawiła się tęcza.. Była, to dla mnie nadzieja. Każde zdarzenie, które zachodzi w przyrodzie jest, czymś pięknym.. Pięknym, to zbyt mało wartościowe słowo, aby to opisać. Natchniona usiadłam do komputera i zawzięcie pisałam. Zmogła mnie senność i wycieńczenia. Udałam się do kuchni, aby coś zjeść. Nie mogłam nic przełknąć. Gdy skosztowałam kęs, od razu zrobiło mi się niedobrze. Wypiłam jedynie wodę. Bezwładnie opadłam na łóżko i usnęłam. Wstałam dość wcześnie, dzisiaj postanowiłam nie pójść do pracy.. nie byłam na siłach. Listonosz przyniósł mi listy od moich wiernych fanów i czytelników. Przeczytałam wszystkie i na każdy udzieliłam odpowiedzi. Zorientowałam się, że Michael za pewne przyjdzie po pracy. Wypadałoby przygotować jakiś posiłek. W gotowaniu nie jestem za dobra, natomiast w pieczeniu odnajduję się idealnie. Przygotowałam, więc Beouf Strogonoff, jedno z dań rosyjskiej kuchni.. Wszystkie potrawy miałam w jednym paluszku. Wyrobiłam się akurat, chociaż żałowałam, że nie upiekłam czegoś jeszcze. W domu rozległ się dźwięk dzwonka. Otworzyłam drzwi na oścież. Witając gościa uśmiechem.

~~Mike?~~

Od Alana do Julii (C.D)

Wieczorem pojechałem zawieść ojca i Ksawerego na lotnisko, muszę przyznać, że będzie mi go brakować. Ale przecież nie rozstajemy się na zawsze. Będąc w domu, zauważyłem Julię, dobijała się do drzwi.
- Raczej nikt ci nie otworzy. - powiedziałem, a ta gwałtownie obróciła się w moją stronę.
- Alan... - zaczęła cicho.
Otworzyłem drzwi i weszliśmy do środka. Obiecałem sobie, że więcej nie będę gadał o pracy, przemyślenia zostawię dla siebie. Zamknąłem za nami drzwi, po czym oparłem się o nie.
- Przepraszam... - powiedziałem po raz kolejny, spuszczając wzrok.
- To ja przepraszam, nie potrzebnie na ciebie naskoczyłam. - westchnęła.
- Ale ja się nie gniewam. - lekko się uśmiechnąłem i przytuliłem dziewczynę.

~~Julia?~~

Od Julii do Alana (C.D)

" Brakuje mi Ciebie "

Kiedy Alan wyszedł, wściekła udałam się do pracy. Nie mogłam się skupić, nie mówiąc już o normalnym funkcjonowaniu. Wszystko się we mnie gotowało, kipiałam ze złości. W szpitalu również mi się na darzyło. Próbowałam tłumić emocje, lecz na marne. Pełna dysforii nawrzeszczałam na pacjenta, a podczas operacji zrobiłam coś nie tak. Rozpłakana zdjęłam maskę, czepek i pobiegłam do pokoju lekarskiego. Gdzie usiadłam w koncie i zaczęłam gorzko płakać. Na horyzoncie pojawił się Bruno, pracuję, z nim. Jest wybitnym chirurgiem, a zarazem młodym. Chyba mnie dostrzegł, gdyż podszedł i usiadł obok.
- Coś się stało? - spytał.
- Nic. - powiedziałam cicho.
- Przecież widzę, mi możesz ufać.
Faktycznie, był prawdziwym przyjacielem, kiedy już powierzy się mu sekret.. można być pewnym, że go nie zdradzi. Jest również pomocny i uczynny, zawsze wesprze, doradzi. Muszę przyznać, że bardzo go lubię.
- Wiem.. - patrzyłam  w dal, głównie akwarium.. niby nic tam nie było ekscytującego, ale dla mnie była to najbardziej fascynująca rzecz w pomieszczeniu. - Pokłóciłam się z moim chłopakiem. - wyjaśniłam, najprościej jak umiałam. - Chodzi mu o pracę, uważa, że za dużo pracuje .. a- ale wcale tak nie jest. - okłamywałam, samą siebie. - Przez, to nie mogę się wykonywać moich zajęć, tak jak należy.. Niepotrzebnie oskarżyłam pacjenta, a później posunęłam się o krok za dużo podczas operacji.
- On ma racje. - stwierdził. - Trzymam jego stronę.. Przydałby Ci się odpoczynek. Zresztą, sama widzisz, że w takim stanie nie możesz pozostać w szpitalu.
- Jestem zagrożeniem dla pacjentów, wiem.
- Właśnie, udaj się do domu i może, gdzieś wyjedź z Alanem.. 
- Wreszcie powiedziałeś poprawnie jego imię. - zaśmiałam się. - Twoje rady są bezcenne ..
- Po prostu, patrzę na życie jako człowiek.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego. 
- Dziękuję.
Powiedziałam, ruszając w stronę drzwi. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam w stronę Bruna.
- Mógłbyś powiedzieć ordynatorowi, że..
- Pewnie! - uśmiechnął się. - A, Ty wracaj do domu.
Odwzajemniłam gest i zamówiłam taksówkę. Pod szpital podjechał żółty samochód. Podałam adres mieszkania Alana, chciałam się, z nim zobaczyć, ale co do wyjazdu nie byłam jeszcze pewna..

~~Alan?~~

Od Michaela C.D. Wiktorii

Uśmiechnąłem się szeroko, widząc jej zakłopotanie swoim pytaniem.
- Nawet gdybyś mnie o to nie poprosiła, wpadałbym i tak, by zobaczyć, czy wszystko z Tobą w porządku - zaśmiałem się. - Czuję się odpowiedzialny za to, że się tak źle czujesz, gdyż to w końcu ze mną byłaś w tej restauracji... - mruknąłem. - Tylko nie mam pojęcia, czy będę mógł wpaść rano, czy dopiero po pracy...
Wiki roześmiała się.
- To przecież nic nie szkodzi - zaśmiała się cicho.
Skinąłem lekko głową.
- W takim razie mi pasuje. Musze jeszcze mieć trochę czasu dla Tegan, bo niedługo zacznie mnie nie poznawać, tak często nie ma mnie w domu - mruknąłem rozbawiony.

(Wiki?)

Od Aleksa do Emily c.d

Po dość długim spacerze po plaży, odprowadziliśmy psy do domu a sami, poszliśmy do sklepu z filmami, wybraliśmy jakiś horror, przygodowy, fantastyczny i komediowy. Chyba czeka nas wieczór filmowy. - zaśmiałem się w duchu. W sklepie kupiliśmy popcorn, wracając do domu, weszliśmy do kawiarenki. Zamówiliśmy sobie koktajle z pomarańczy a do tego po preclu.
- Nie pijasz kawy? - spytała.
- Nie, nie lubię. - lekko się skrzywiłem. Akurat w tym momencie przynieśli nasze zamówienie. - A ty? - spytałem.

Emily?

Od Alana do Julii (C.D)

- Do cholery, czemu ty jesteś taka uparta?! Chcę dobrze, ale oczywiście wychodzi źle. Może najlepiej dam ci spokój? - powiedziałem podniesionym głosem i zacząłem zbiegać ze schodów.
Puściły mi nerwy, przecież ja chcę dla niej jak najlepiej. Aby o tym zapomnieć, ruszyłem do sklepu 4f. Jeśli ona nie chce jechać, pojadę sam, może przyda nam się trochę swobody. Będąc w sklepie, trudno było mi się zdecydować, co kupić. Ostatecznie wybrałem kurtkę snowboardową, kask snowboardowy, kominiarkę, gogle, rękawiczki, specjalne buty i co najważniejsze, deskę. Bardziej opłaca się kupić, niż wypożyczać. A moja stara, została u ojca.
Gdy zapłaciłem, zapakowałem swoje nowe rzeczy do samochodu i ruszyłem do domu. Tam, poukładałem wszystko w szafie, tylko czekały na wyjazd, już się nie mogłem doczekać. Mam nadzieję, że Julia się zdecyduje i jednak pojedzie ze mną.

~~Julia?~~ Porfesjonalny sprzęt x3

Wyniki konkursu Walentynkowego.

Zatem prac zostało nadesłanych mało, więc postanowiłam, że nie będę ich tu prezentować.. Mam nadzieję, że w następnym konkursie postaracie się bardziej. ;)
Co do wyborów...
Oddzielne były wybory miss i mistera, na podium stają...

Misterem zostaje ..
Mal
  Gratulujemy !

II miejsce zajmuje..
Alan
Również Gratulujemy !

III miejsca zajmują, egzekwo ...
Maks i Michał
Gratulujemy !

Miss zostaje...
Miranda
Gratulacje !

II miejsce zajmuje..
Julia
Również Gratulujemy !

III miejsce zajmuje..
       Jenny
Gratulujemy !

**
Zamierzamy wprowadzić nowy konkurs, nowe zmiany na Blogu..
Jakie one będą zależy od Was.
Propozycje na nowości, konkursy -- zgłaszajcie w komentarzach.

Od Emily do Aleksa cd

Cieszyłam się, że tak potoczyła się moja znajomość i Aleksa.
Byłam teraz z przystojnym mężczyzną, więc czego mogłam chcieć więcej? Zastanowiłam się przez chwilkę.
-Może jakiś film?
-Znowu? - Zaśmiał się.
-Tylko nie w kinie i nie romantyczny? Może być? - Zapytałam patrząc w oczekiwaniu na odpowiedź. Cóż ostatni film był super, ale nie należę do dziewczyn które uwielbiają filmy romantyczne.
-Dobrze. - Zaśmiał się.
Aleks?

Od Julii do Alana (C.D)

" Może i masz rację.."

Wstałam rano i wyprowadziłam psy na spacer. Wróciwszy zabrałam się za przygotowanie śniadanie. Zbytnio nie lubię jeść na mieście .. Duża ilość osób, nie pozwala mi się odprężyć i delektować jadłem. Czuję się, wtedy taka osaczona.. Zapełniwszy żołądek, zabrałam się za przygotowanie do operacji. Miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam, że go nie zmarnuję. Kiedy na zegarze wybiła dwunasta, poczęłam się szykować do pracy. Ubrałam się, jak należy. Zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy. Byłam gotowa do wyjścia, lecz u drzwi zastałam Alana. Nie powiem, trochę ucieszył mnie jego widok. Może, i to odpowiedni moment, aby przyznać się do winy.
- To, ja przepraszam.. - spuściłam wzrok. - Zachowałam się jak dziecko.. Masz rację. - przyznałam.
- Ja się tylko, o Ciebie troszczę.
- Doceniam to, ale ja już nie potrafię żyć bez pracy.
- Powiem Ci prawdę, nie obrażaj się.. Uzależniłaś się i konieczna jest ta terapia.
 - Wiesz, jak ciężko jest mi się przyznać, że nie miałam racji. - westchnęłam.
- W szpitalu, na pewno macie dobrego psychologa. 
- O, nie! - powiedziałam pełna buntu. - Moja duma mi na to nie pozwala! Możesz mnie zaciągnąć tam siłą, ale i tak nie zamierzam się poddać tej cholernej terapii. Nigdy!

~~Alan? Przyda się trochę kłótni. :3~~

Od Wiktorii do Michaela (C.D)

Michael miał bardzo szykowany samochód... Kiedy patrzę na nowoczesne auta od razu moje serce się raduje, a zarazem żałuję, że nie zdałam prawa jazdy. No cóż, jakoś zawsze myli mi się prawa z lewą i nie mogę spamiętać tych wszystkich znaków, przepisów. Jazda sprawiła mi przyjemność, tylko szkoda, że trwała tak krótko. Po chwili znaleźliśmy się przed moim blokiem.
- Dla bezpieczeństwa odprowadzę Cię pod same drzwi, aby nic Ci się nie stało.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
Wjechaliśmy windą na sam szczyt. Moje mieszkanie znajduje się na 8 piętrze. Z okiennic mam bardzo ładne widoki, choć czasem wydaje mi się wszystko tak małe. Przeraża mnie odległość od ziemi, czasem marzę, aby mieszkać na parterze, no, ale cóż.. Muszę przyznać, że jest tu mnóstwo przestrzeni dla wyobraźni, dlatego też łatwiej mi się tu pracuje.
- Może wejdziesz na herbatę? - zaproponowałam.
- Chętnie, ale na chwilę.
Otworzyłam drzwi i zaprosiłam gościa do salonu. Znalazłszy się w kuchni, uświadomiłam sobie, że nie spytałam się o wymagania. Niestety, nie mam cukru ani żadnych przypraw słodzących, gdyż zwyczajnie nie są mi potrzebne. Przygotowałam napój, najlepiej jak umiałam. Gdy już gotuję, chcę, aby potrawy wypadły, jak najlepiej, nawet, jeśli jest to zwykła herbata. Wróciłam, niosąc dwie filiżanki.
- Wybacz, ale nie mam nic, czym mogłabym osłodzić gorący napój. - westchnęłam.
- Nic, nie szkodzi. - uśmiechnął się.
Odwzajemniłam gest i upiłam łyk.
- Muszę już iść, herbata była przepyszna. Dziękuję. - powiedział, zabierając swoje rzeczy.
Zebrałam całą odwagę i przemogłam się..
- Może, jakbyś mógł, to... odwiedziłbyś mnie jeszcze? - spytałam niepewnie.. onieśmielona, spuściłam wzrok.

~~Mike? Mam nadzieję, że trafiłam z autem i herbatą..~~

Od Alana do Julii (C.D)

Jezu, przecież ja nie chciałem źle, tak? Ludzie oczekują szczerości, a później się za nią obrażają. Nigdy tego nie zrozumiem. Gdy Julia odrzuciła moje połączenie, walnąłem ręką w ścianę, przez co pokaleczyłem sobie kostki od palców. Westchnąłem i opadłem na kanapę, nie wiem kiedy, usnąłem.
**Następnego dnia rano**
Obudził mnie telefon, miałem nadzieję że to Julia, ale niestety nie.
- Mam nadzieję że nie obudziłem.
- Czego chcesz Krystian? - spytałem zaspany.
- Mamy o 11 trening. - powiedział i się rozłączył.
Wstałem, wziąłem prysznic i przebrałem się w skrót sportowy. Nie miałem czasu na śniadanie, wybiegłem z domu, kierując się prosto na boisko. [...] Po treningu, wróciłem do domu, wziąłem prysznic i się przebrałem. Następnie ruszyłem pod dom Julii, ja tego tak nie zostawię, mam nadzieję że nie będzie w pracy [...] Zapukałem do drzwi i oparłem się o futrynę, po chwili w drzwiach stanęła Julia.
- Przepraszam, nie chciałem cię urazić. - powiedziałem.

~~Julia?~~

Od Julii do Alana (C.D)

"Urlop?"

Popatrzyłam na niego zaskoczona. Przecież jest środek zimy, co prawda niektórzy mają ferie, ale nie ja. Jako lekarz, nie mogę sobie pozwolić na zaniedbywanie obowiązków i olewanie pracy, wyjeżdżając sobie na wczasy. Nie powiem, propozycja była kusząca, ale praca jest dla mnie bardzo ważna.  Chciałabym spędzać więcej czasu z Alanem, ale w szpitalu również .. W końcu nie wszystko można mieć.
- Ty, to potrafisz zagospodarować czas. - mruknęłam.
- Nie widzę entuzjazmu, nie cieszysz się?
- Cieszę, cieszę. - odparłam głucho. - Jako chirurg muszę być ciągle dyspozycyjna. - wyjaśniłam.
- Czyli nie jedziesz ..  - stwierdził zawiedziony.
- Jeszcze nie wiem ... Muszę, to przemyśleć.
- Stanowczo za dużo pracujesz.
- Niestety, taka praca. - westchnęłam. - Potrzebuję więcej czasu, aby podjąć decyzję.. Chwile z Tobą, to najpiękniejszy czas w moim życiu. Ale.. nie wiem, jak ja wytrzymam bez operacji i wszystkich innych zajęć.. choćby tej roboty papierkowej.
- Jesteś pracoholiczką.. Przydałaby Ci się jakaś terapia, najlepiej weź urlop.
- Nie jestem! - zachowałam się jak dziecko i oburzona wybiegłam z domu.
Nocne spacery najlepiej robią i pomagają podjąć decyzje. Poczułam, że wibruje mi telefon. Sięgnęłam do kieszeni... Na ekranie wyświetliło się, że dzwoni do mnie Alan.  Nie odebrałam połączenia. Udałam się do swojego mieszkania, gdzie spędziłam noc. Myślałam dużo nad tą rozmową.  Może i on ma trochę racji, ale na pewno nie dam mu tej satysfakcji i mu nie powiem. A, może jednak przyznam, że się myliłam..

~~Alan?~~

Od Aleksa do Emily c.d

Bałem się, że ona nie czuje do mnie tego, co ja do niej, ale na szczęście nie. Wiem że nie znamy się za długo, ale ja po prostu czuję, że to jest ta jedyna. Przytuliłem się do Emily. Po chwili ściągnęliśmy buty i ruszyliśmy wzdłuż plaży, a woda podmywała nasze stopy.
- Co dziś chciała byś robić? - spytałem obejmując ją.


Emily? Krótkie troszkę :/

Od Emily do Aleksa cd

Kiedy przestaliśmy się całować chłopak patrzył na mnie. W jego oczach widziałam strach przed tym co powiem. Przyciągnęłam go bliżej siebie. Czułam jak wali mu serce, albo było to moje... Nastąpiła chwila ciszy. słyszeliśmy tylko szum fal.
-Też Cię kocham. - Wyszeptałam. Wyraz jego oczu zmienił się z przerażonych na pełne szczęścia.
Uśmiechnął się do mnie.
-Uwielbiam ten Twój uśmiech. - Pocałowałam go.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

Jak na nią patrzę, czuję się dziwne... czyżbym się zakochał? Niestety, cudowną chwilę przerwał Devil, ciągnąc mnie za nogawkę. Westchnąłem i wziąłem szczeniaka na ręce. Ten zaczął szczekać, dziewczyna się zaśmiała i zaczęła głaskać zwierzaka. Po jakimś czasie puściłem go, a ten z powrotem poleciał do Ashera. Wstaliśmy, zapięliśmy psy na smycz i ruszyliśmy nad plażę. Tam usiedliśmy na piasku i wpatrywaliśmy się w fale. Może to nie jest idealne miejsce, ale ja muszę to powiedzieć, bo ktoś mnie jeszcze wyprzedzi. Wstałem i kucnąłem przed dziewczyną, złapałem ją za ręce.
- Muszę ci coś powiedzieć... - zacząłem.
- Co takiego? - uśmiechnęła się.
- Kocham Cię. - szepnąłem po czym pocałowałem.


Emily?

Od Emily do Aleksa cd

-Tego nie mówiłeś. - Odwzajemniłam uśmiech. Po czym chłopak pocałował mnie w czoło a ja przytuliłam się do jego torsu.
-Mówiłam Ci już, że mogłabym tak siedzieć całą wieczność? - Podniosłam wzrok na niego.
-Nie. - Nachylił się, stykaliśmy się czołami patrząc sobie głęboko w oczy. Ciszę przerwał Devil, ciągnąc chłopaka za nogawkę. Zaśmiałam się widząc jaki wysiłek wkładał w to aby udać dużego i silnego.
Aleks?

piątek, 27 lutego 2015

Od Aleksa do Emily c.d

- Owszem, ładnie. Choć zdecydowanie wolę zimę. - stwierdziłem.
- Nie dziwię się, tyle lat wśród śniegu... - westchnęła.
Przytaknąłem cicho. Doszliśmy do parku, tam usiedliśmy na ławce po czym spuściliśmy szczeniaki ze smyczy. Te zaczęły się ganiać, lecz wiedzą, że muszę mieć ich w zasięgu wzroku więc nie odbiegały za daleko. Chwyciłem dziewczynę za rękę, a ta momentalnie skierowała wzrok na mnie. Po raz kolejny spojrzałem w jej piękne oczy.
- Mówił ci już ktoś, że masz piękne oczy? - uśmiechnąłem się uroczo.

Emily?

Od Emily do Aleksa cd

Podniosłam się i spojrzałam na chłopaka.
-Z Tobą zawsze.
Poszłam na górę i się przebrałam zajęło mi to dosłownie chwilkę.
-Idziemy? - Aleks stał przy drzwiach z psami na smyczy.
-Oczywiście.
Wyszliśmy z domu i powoli ruszyliśmy przed siebie. Chłopak podał mi ramię abym mogła się go złapać.
-Ładna pogoda dzisiaj. - Zaczęłam rozglądać się wokół, a psy zaczęły szaleć jak to szczeniaki.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

Słuchałem jej z zaciekawieniem, lubię poznawać historie innych, ale swojej nie lubię opowiadać. A niestety, drugie osoby żądają ode mnie tego samego.
- No widzisz, ale w sumie dobrze że się tak skończyło. - uśmiechnąłem się.
Nagle zadzwonił mój telefon, oczywiście była to siostra. Mam z nią dobry i częsty kontakt, zupełnie jak z bratem. Odebrałem.
- Aleks, wchodź na skype, szybko! - powiedziała podekscytowana.
- Ale coś się stało? - spytałem.
- Tak jak by, ale nie martw się, to nic strasznego. - wytłumaczyła.
- Wiesz teraz nie mogę... - westchnąłem.
- Dlaczego?
- Nie ma mnie w domu.
Dziewczyna westchnęła, najwyraźniej bardzo jej na tym zależało, ale trudno.
- Dobra, do jutra. - powiedziała radośnie i się rozłączyła.
Ciekawe co przed to "do jutra" miała namyśli. Ale nie będę tym sobie teraz zaprzątał głowy. Schowałem telefon do kieszeni.
- Kto to? - spytała.
- Siostra. Nic wielkiego. - lekko się uśmiechnąłem. - Masz może ochotę na spacer? Dasz radę? - spytałem.

Emily?

Od Emily do Aleksa cd

Asher się przebudził i zaczęłam go głaskać. Odetchnęłam głęboko, spojrzałam na chłopaka aby dodać sobie odwagi.
-Moja matka jest Rosjanką, a tata pochodzi z Polski. Wychowywałam się w okolicach Moskwy do swoich piętnastych urodzin. Później brat,  wywiozła mnie do Madrytu. Tam nauczyłam się robić tatuaże oraz wybiło mnie kilka osób jako prywatną trenerkę. Z ojcem nie utrzymuję kontaktu bo uciekł od nas jak się urodziłam, a z mamą rozmawiam co jakiś czas. Z bratem tak co kilka dni. Raz brałam udział w zawodach parkour. - Uśmiechnęłam się i oparłam głowę o oparcie sofy.
-Tyle tak ogółem. - Uśmiechnęłam się. - Kto by pomyślał, że dziewczynka z Rosji dotrze aż tutaj?
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

Uśmiechnąłem się. Miło było to słyszeć, miło było czuć się potrzebnym.
- Boli cię? - spytałem.
- O wiele mniej. Myślę że dziś będę mogła bez problemu chodzić. - uśmiechnęła się.
- Zobaczymy. - odwzajemniłem uśmiech. - Pójdę do domu się przebrać i zaraz wrócę. - powiedziałem.
- Okey. - odpowiedziała.
Wstałem i wyszedłem z mieszkania. Ruszyłem szybkim krokiem do domu, tam wziąłem prysznic, umyłem zęby i się przebrałem. Założyłem białą koszulkę, bejsbolówkę i jeansy.

Wyszedłem z mieszkania i ruszyłem z powrotem do domu Emily. Będąc na miejscu, Emily siedziała na kanapie i oglądała telewizję, a obok niej leżały dwa szczeniaki, również usiadłem.
- Opowiesz mi coś o swojej przeszłości? - spytała. Westchnąłem.
- Skoro chcesz... urodziłem się w Hiszpanii a dokładniej w Madrycie. Mam siostrę i brata, jak miałem osiem lat, nasi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Przez kilka dni byliśmy w domu dziecka, ale widząc że jesteśmy totalnie rozwaleni psychicznie, wezwali wujka który się nami zaopiekował. Przeprowadziliśmy się do Grenlandi, tam gdzie on mieszkał. No głównie tak nauczyłem się jeździć na snowboardzie, zdarzyło mi się wystartować w jakiś zawodach. Ale to wszystko kosztem rodziców? Nie dziękuję. - westchnąłem. - Teraz twoja kolej. - lekko uniosłem prawy kącik ust.

Emily?

Od Emily do Aleksa cd

Obudził mnie przyjemny głos Aleksa. Otworzyłam oczy, on usiadł obok mnie i przyniósł mi śniadanie.
-Uwielbiam takie śniadania. - Posłałam mu uśmiech i wzięłam jedną z kilku kanapek. - Jedz.
-To dla Ciebie.
-A ja się z Tobą teraz dzielę, jedz.
Wziął kanapkę i zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku Aleks odstawił na bok tackę i położył się. Przysunęłam się do niego i wtuliłam jak wczoraj.
-Dziękuję, że jesteś. - Wyszeptałam patrząc mu w oczy i delikatnie pocałowałam.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

- Chyba prześpię się w tym, czym siedzę. - stwierdziłem.
- Jak chcesz, uśmiechnęła się.
Poszedłem do salonu, położyłem się na kanapie. Nie potrzebowałem żadnego koca, ponieważ byłem dość ciepło ubrany. Zamknąłem oczy i momentalnie usnąłem, to przez te nadmierne dzisiejsze przeżycia. Obudziłem się wcześnie, ewidentnie Emily jeszcze spała. Wstałem, wszedłem do łazienki i przemyłem twarz, po czym zacząłem robić śniadanie. Przyżądziłem kanapki z sałatą, pomidorem i ogórkiem. Nie wiem czy będzie to jej smakować, ale tak właśnie wygląda moje codzienne śniadanie, nie zbyt wiedziałem co zrobić. Zapukałem do pokoju dziewczyny po czym wszedłem do środka.
- Hej, jak się spało? - uśmiechnąłem się.

Emily?

Od Emily do Aleksa cd

Wtuliłam się w niego. Serce zaczęło mi bić szybciej, jego także przyśpieszyło. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Leżeliśmy tak chwilkę w ciszy.
-Chcesz się przebrać? - Zapytałam podnosząc głowę.
-Nie zmieszczę się w Twoje koszulki czy też jeansy. - Zaśmiał się.
-Ale zmieścisz się w dresy mojego brata tak samo jak w jego koszulkę.
Nie musiał nic mówić. Jego mina mówiła sama za siebie. "Co Ty gadasz dziewczyno?". Podniosłam się z pomocą chłopaka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej szare spodnie dresowe i czarną koszulkę.
-Jakiś czas temu odwiedził mnie mój brat, Arthur. Zapomniał tego zabrać ze sobą. - Podeszłam do Aleksa i podałam mu ubrania. - Możesz się przebrać i spać w tym albo spać w tym czym siedzisz. - Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam w policzek.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

Po moich słowach dziewczyna się uśmiechnęła. Zacząłem głaskać Ashera, który właśnie ułożył się wygodnie na moich kolanach. Nie wiem co w nie wstąpiło, za zwyczaj nie są takie spokojne. Istne diabły. Po dość długim czasie, oboje zrobiliśmy się senni. Emily poszła się przebrać do łazienki, a ja nakarmiłem psy - jak zawsze przed spaniem. Nagle usłyszałem że dziewczyna mnie woła, wszedłem do sypialni i podszedłem do łóżka, na którym leżała. Próbowała się podnieść.
- Nie wstawaj. Co się stało? - spytałem.
- Nic. Jak nie mogę wstać, to ty chodź tu. - poklepała miejsce obok siebie.
Położyłem się obok dziewczyny, a ta się do mnie przytuliła. Objąłem ją i pocałowałem w czoło.


Emily? Też troszkę :P

Od Emily do Aleksa cd

-Nie dziękuję. - Uśmiechnęłam się. Devil próbował wskoczyć na sofę, troszkę mu pomogłam. Był uroczy. - Śliczne pieski.
-Dziękuję. - Aleks usiadł obok mnie. Przez chwilkę patrzyliśmy jak szczeniak zasypia przy moim boku. - Kto by pomyślał, że nasza znajomość tak się potoczy. - Przeniosłam spojrzenie na chłopaka i te jego cudne oczy.
-Ja się tego nie spodziewałem ale wiem, że nie żałuję.
Aleks? Brak twórczości z mojej strony :CC

Od Aleksa do Emily c.d

Uśmiechnąłem się.
- Skoro tak, to zaraz wrócę, nie podnoś się. Dosłownie zaraz będę. - powiedziałem, dziewczyna kiwnęła głową. Wyszedłem z mieszkania i pobiegłem do siebie. Zapiąłem psy na smycz, w plecak spakowałem puszkę chappie, dwie miski i po jednej zabawce dla każdego że by wiadomo - jak to szczeniaki - Nic nie narozrabiały. Ruszyliśmy do domu Emily, weszliśmy do środka, psy wąchały wszystko z zaciekawieniem.
- Gdy powiedziałeś zaraz, nie myślałam że to będzie tak dosłownie. - zaśmiała się.
Odłożyłem plecak i z zwierzakami podszedłem do kanapy, na której leżała Emily. Usiadłem na ziemi, jako pierwszego, na ręce wziąłem Devila.
- To jest Devil, a ten drugi to Asher. - powiedziałem uśmiechając się. - Chcesz coś zjeść, albo może pić? - spytałem.

Emily?

Od Emily do Aleksa cd

Uśmiechnęłam się do niego czule.
-Jeśli tego chcesz. - Objęłam go za szyję.
-Oczywiście, że tak. Wręcz nalegam.
Zaśmialiśmy się i wyszliśmy z budynku. Złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do mnie. Na miejscu Aleks pomógł mi wejść do domu.
-Chcesz czegoś? - Zapytał pomagając położyć mi się na sofie.
-Wystarczy mi, że jesteś przy mnie.
Kiedy już się położyłam a chłopak się podnosił pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się do mnie.
-Aleks... - Zaczęłam.
-Tak?
-Mówiłeś, że masz dwa psy.
-No i?
-Jeśli się mną opiekujesz to możesz przyprowadzić swoje psiaki tutaj. Nie mam nic przeciwko temu aby tutaj były. - Złapałam go za rękę i spojrzałam mu w oczy.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

- Gdyby nie ja, teraz pewnie siedzieli byśmy w jakiejś restauracji. - westchnąłem.
- Ale teraz siedzimy tu i też jest fajnie, bo jesteś. - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem gest i pocałowałem ją w rękę. Cieszę się, że nic jej nie jest, bo bym sobie chyba nie darował. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, aż nagle podszedł do nas lekarz.
- Jak się czujesz? - spytał.
- Dobrze, jeszcze boli. - odpowiedziała.
- Po jutrze już powinno być dobrze, mam twój wypis. - powiedział i położył papier na łóżku. - To nic poważnego, wszystko będzie dobrze. - uśmiechnął się. - Jutro nie masz dyżuru, Góra przydzielił go komuś innemu. - zwrócił się do mnie i odszedł.
Pomogłem Emily wstać, zauważyłem, że każdy ruch sprawiał jej ból. Wpadłem na pewien pomysł.
- Trzymaj. - powiedziałem podając jej papiery.
Gdy dziewczyna je ode mnie wzięła, delikatnie wziąłem ją na ręce.
- Skoro jutro mam wolne, to się tobą zaopiekuję. Co ty na to? - uśmiechnąłem się.

Emily?

Od Emily do Aleksa cd

Otworzyłam oczy i leżałam w jakiejś sali a obok mnie siedział Aleks. Złapał mnie za rękę i zapytał jak się czuję.
-Boli mnie bok ale tak ogólnie to będę żyła, raczej. - Uśmiechnęłam się.
-A Ty jak się czujesz? Jak Twoje oczy? - Próbowałam się podnieść.
-Leż spokojnie jeszcze trochę wytrzymaj. - Uśmiechnął się uroczo i położył mnie z powrotem  na łóżko. - Czuje się dobrze moje oczy też.
-Dziękuję Ci.
-Za co?  - Trzymał mnie znowu za rękę.
-Za to, że tutaj siedzisz i za wieczór. - Uśmiechnęłam się już bardziej pogodnie do niego.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

Nie chciałem jechać do szpitala, ale nie byłem w stanie się sprzeciwiać. Będąc na miejsce jedna z lekarek, zabrała mnie na salę i zaczęła badać oczy. Tak jak myślałem, to nic poważnego, wystarczyło tylko przemywać oczy. Gdy czekałem na lekarkę, do sali wjechało łóżko z karetki a na nim leżała Emily, przeraziłem się, szybko wstałem i podbiegłem do niej.
- Co się stało? - spytałem zdenerwowany.
- Sam chciałbym wiedzieć. - powiedział lekarz.
Przenieśli dziewczynę na łóżko i zaczęli robić serię badań. Musiałem wracać na swoje łóżko, lecz nie mogłem usiedzieć w spokoju. Gdy w końcu lekarka wkropliła mi te krople do oczu, wstałem i podszedłem do Emily, była jeszcze nie przytomna. Od lekarza dowiedziałem się, że to nic poważnego. Dwie rany cięte w okolicach żeber, nie wymagały szycia. A omdlenie prawdo podobnie pod wpływem nadmiernych emocji. Usiadłem na stołku, a gdy zauważyłem że dziewczyna się budzi, złapałem ją za rękę.
- Jak się czujesz? - spytałem czule.

Emily?

Od Emily do Aleksa cd

Wzięłam Aleksa pod rękę i ruszyłam w stronę jezdni.
-Jedziemy do szpitala. - Powiedziałam.
 Dziewczyna się podniosła i zaczęła iść w naszą stronę. Pijana coś bełkotała, chciała uderzyć Aleksa lecz ja szybko złapałam jej rękę.
-Zostaw go i wynoś się stąd. - Warknęłam na nią i odepchnęłam. Jechała właśnie jakaś taksówka, wezwałam ją gestem dłoni. Mężczyzna podjechał, otworzyłam drzwi chłopakowi i pomogłam mu wsiąść. Dziewczyna była bardzo uparta, złapała pustą butelkę, zamachnęła się i rozbiła mi ją na żebrach. Poczułam tylko,że coś mnie dotknęło. Odwróciłam się i odepchnęłam ją ponownie. Byłam wściekła na nią za zaatakowanie Aleksa. Wskoczyłam szybko do środka auta.
-Dokąd?
-Szpital. Szybko. - Rzuciłam starszemu panu. Ten ruszył z miejsca szybko. Objęłam ramieniem chłopaka.
-Trzymaj się zaraz będziemy
-Boli jak cholera.
-Wiem. Już zaraz będziemy.
Dojazd do szpitala nie zajął nawet pięciu minut. Zapłaciłam za transport, pomogłam wysiąść i wejść do środka Aleksowi.
Tam podbiegła do nas jakaś pielęgniarka. Znała go bo mówiła do niego po imieniu. Zabrali go gdzieś.
Wtedy wiedziałam, że jest w odpowiednich rękach. Usiadłam na krzesło a raczej się osunęłam. Objęłam brzuch rękami. Kiedy jedną dłonią natrafiłam na coś mokrego. Wyjęłam i spojrzałam na nią. Była cała we krwi. Podeszła do mnie kolejna kobieta w białym fartuchu. Zrobiło mi się słabo. Nie dałam rady nic odpowiedzieć bo straciłam przytomność.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

Po skończonym dyżurze, wróciłem do domu. Wziąłem psy na krótki spacer, po czym coś przekąsiłem. Dwie godziny przed dwudziestą, wziąłem prysznic, otworzyłem szafę pełną ubrań i zastanawiałem się co założyć. Zdecydowałem się na czarne jeansy, białą koszulkę oraz czerwoną bluzę.

Po ubraniu się, poprawiłem włosy i wyszedłem z mieszkania. Ruszyłem pod dom Emily, na szczęście, nie spóźniłem się. Po chwili ruszyliśmy w stronę kina. Kupiliśmy bilety na jakąś komedię romantyczną, po czym kupiliśmy popcorn i dwie cole. Weszliśmy do sali i zajęliśmy wyznaczone dla nas miejsca. Na sali, było dość dużo ludzi. [...] Film nie był zły, było dużo momentów, gdzie się śmieliśmy. Wyszliśmy z kina, po zakończonym seansie, miałem zaplanowaną jeszcze kolację.
- Jak ci się podobał film? - spytałem.
- Fajny. A tobie? - uśmiechnęła się.
- Może być. Masz ochotę coś zjeść? - spytałem, dziewczyna przytaknęła, nagle w zapleczu uliczki, zauważyłem kobietę która leżała na ziemi. - Patrz. - zatrzymałem dziewczynę, trzymając ją za nadgarstek.
- Nie żyje? - spytała.
Wzruszyłem ramionami i podszedłem do kobiety, nachyliłem się nad nią, śmierdziała alkoholem.
- Przepraszam, wszystko dobrze? - spytałem.
Kobieta gwałtownie otworzyła oczy i psiknęła mi gazem pieprzowym w oczy. Odskoczyłem od niej, zasłaniając oczy rękoma.
- O cholera, jak to szczypie. - powiedziałem odsuwając się od pijanej kobiety, przecierając oczy rękoma.

Emily?

Od Emily do Aleksa cd

Mogłam tak patrzeć w jego oczy oraz na jego uśmiech. Pożegnaliśmy się i wróciłam do siebie a Aleks do siebie.
*** Następnego dnia późne popołudnie ***
 Byłam w pracy na wcześniejszą zmianę. Zdążyłam jeszcze ogarnąć mieszkanie przez ten czas oraz siebie.
Teraz stałam w ręczniku przed swoją szafą zastanawiając się co na siebie włożyć. Zdecydowałam się na taką stylizację.
Aleks przyszedł równo o 20, nie spóźniając się ani sekundy. Wyszłam zadowolona. Przywitałam się z nim. Przyglądałam mu się dyskretnie gdy zamykałam dom, wyglądał oszałamiająco.
Aleks? Wybacz brak weny :C

Od Michaela C.D. Lydii

Usiadłem przy stole z Tigą na kolanach, a kiedy Lydia przyniosła dwa talerze, spojrzała na mnie niepewnie.
- Dla małej też coś przynieść...? - zaczęła.
Pokreciłem ze śmiechem głową.
- Tegan zjadła przed wyjściem z domu - zapewniłem rozbawiony.
Dziewczyna pokiwała głową, a ja spojrzałem zaciekawiony na przygotowane przez nią danie.
- Wygląda pysznie - stwierdziłem. - Co to?

(Lydia?)

Od Aleksa do Katherine c.d

- Czekam na znajomych. - odpowiedziałem. - A co? - spytałem.
- Nic, tak się pytam. - uśmiechnęła się. - Wiesz, ja już pójdę, bo się spóźnię. - powiedziała i odeszła.
Kontynuowałem podbijanie piłki, a po jakimś czasie, trenowałem strzały do bramki. Zaczynało się ściemniać, a po znajomych ani śladu. Westchnąłem, założyłem bluzę, zapiąłem psy na smycz i ruszyłem w stronę domu. Ja na nich czekam, a ci se po prostu nie przychodzą, nawet smsa nie łascy byli wysłać.

Katherine? Brak pomysłu

Od Katherine CD. Aleksa

Spojrzałam na chłopaka, który trzymał nogę na piłce do nogi.
- Widzę, że grasz w piłkę nożna. - powiedziałam przyglądając się chłopakowi.
- No lubię czasem pograć w piłkę, a ty lubisz grać? - spytał mnie.
- Za nogą nie przepadam a ja wolę grać w ręczną. - odpowiedziałam na pytanie chłopaka. Wtem do nas podbiegły dwa psy. Zaczęły biegać wokół Aleksa.
- Nie bój się ich. - rzekł głaszcząc największego psa.
- Dzięki za zapewnienie. - odparłam. - To co będziesz teraz robił?

( Aleks ? )

Od Aleksa do Emily c.d

- Dasz mi swój numer? - uśmiechnąłem się, wyciągając z kieszeni telefon.
- Jasne. - odwzajemniła uśmiech i podeszła do mnie.
Zaczęła dyktować swój numer, w pewnym momencie jednocześnie podnieśliśmy wzrok, sprawiając że spojrzeliśmy sobie w oczy. Lekko się uśmiechnąłem i opuściłem wzrok.
- To przyjadę tak mniej więcej o 20? - spytałem.
Jej oczy, były nieziemskie. Patrząc w nie, mogłeś stracić poczucie czasu, były wprost cudowne.

Emily?

Od Emily do Aleksa C.D.

Zaskoczył mnie tą propozycją. Ale nie mogłam odmówić. Podobał mi się.
-Z miłą chęcią. - Uśmiechnęłam się.
-To świetnie. - Był także wyraźnie zadowolony.
Chodziliśmy jeszcze kilka minut i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Aż Aleks odprowadził mnie pod sam dom.
-Dziękuję.
-To ja dziękuję, za pomoc i mile spędzony czas. - Zaśmiał się.
-Miłej nocy.
-Wzajemnie.
Ruszyłam w stronę drzwi, otworzyłam je i już miałam wchodzić.
-Emily. - Usłyszałam, że Aleks mnie woła. Obróciłam się.
-Tak?
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

- Nie ma co o mnie wiele opowiadać. - zaśmiałem się. - Tak jak ty, lubię sporty ekstremalne, grać na gitarze, lubię różnego rodzaju motoryzację, wspinać się, tańczyć, ale to zależy jaki styl tańca. Uwielbiam też snowboard. - uśmiechnąłem się.
- Snowboard? Nie próbowałam, ale wydaje się być fajne. - stwierdziła. - A... masz jakieś zwierzaki? - spytała.
- Tak, mam dwa szczeniaki. - odpowiedziałem. - A ty?
- Nie mam. - westchnęła.
Szliśmy dalej, ten park wydawał się być nie skończenie długi, albo po prostu chodzimy w kółko.
- Miała byś może ochotę iść wieczorem do kina? - spytałem lekko się uśmiechając.

Emily?

Od Emily do Aleksa C.D.

-Tak jak z moim zawodem interesuje się malowaniem. - Zaśmiałam się.
-Nie ma nic więcej? - Zdziwił się.
-Oczywiście, że jest. - Powiedziałam tajemniczo z tajemniczym uśmiechem.
-Opowiedz. - Odpowiedział tym samym.
-Kocham uprawiać sport.
Chłopak wyglądał na zaskoczonego.
-Ale najbardziej jakieś ekstremalne rzeczy, do tego potrafię całkiem dobrze gotować. - Spojrzałam w jego oczy. Były cudowne i zapadające w pamięć. - Dobra ale dosyć o mnie, opowiedz mi teraz może coś o sobie.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

- Jakieś dwa lata, też zacząłem szybko. - odpowiedziałem.
Dziewczyna była piękna, nie powiem, a jej uśmiech był wprost oszałamiający. Szliśmy wzdłuż parku, co chwilę koło nas przebiegały jakieś dzieci z psami. Zacząłem się zastanawiać, o czym byśmy mogli porozmawiać. Zanudzać jej swoją historią nie chcę...
- Czym się interesujesz? - spytałem w celu lepszego poznania dziewczyny.

Emily?

Od Emily do Aleksa c.d.

-Z chęcią. - Wstaliśmy i ruszyliśmy przed siebie. - Długo już tutaj mieszkasz?
-Od niedawna, a Ty?
-Już jakiś czas tutaj mieszkam.
-Długo pracujesz jako tatuażystka? - Zapytał.
-Hmm... Jakieś trzy lata, zaczęłam robić tatuaże bardzo wcześnie.
-A Ty długo pracujesz jako ratownik medyczny?
Chłopak przystojny. Nie mogłam powiedzieć, że nie.
Aleks?

Od Aleksa do Emily c.d

Ułamki sekundy, a ten facet był by martwy. Chciał sobie poderżnąć gardło. Gdyby nie tamta dziewczyna, nie zdążyli byśmy. Po skończonym dyżurze, ruszyłem w stronę domu, przechodząc przez park postanowiłem chwilę odpocząć, w tym celu usiadłem na ławce. A chwilę później, podeszła do mnie dziewczyna, która wskazała nam drogę.
- O hej, tak, wszystko dzięki tobie. - odwzajemniłem uśmiech, dziewczyna usiadła obok mnie. - Jestem Aleks. - przedstawiłem się.
- Emily. - zrobiła to co ja.
- Masz ochotę na spacer? - zaproponowałem.

Emily?

Od Emily do Aleksa (C.D.)

Chłopak był całkiem miły. Uśmiechnął się z karetki i odjechali szybko. Na zewnątrz wyszła moja koleżanka z pracy.
-Kto to był?
-Nie wiem.  Szukali jednej ulicy i im pomogłam.
Skrzyżowałam dłonie na piersi i weszłam do środka, a Alicja za mną. Szybko pojawiła się kolejna osoba, a ja zaczęłam się swoją pracą.
Wyszłam dość późno, około dwudziestej.
Szłam powoli do domu. Kiedy spotkałam tego chłopka z karetki, siedział akurat na ławce w parku. Podeszłam bliżej.
-Hej. Znaleźliście tą ulicę? - Zapytałam z uśmiechem.
Alek?

Od Mirandy CD. Mala

Po wynurzeniu nigdzie nie zobaczyłam Mala. Zaczęłam go szukać, ale poszło to na marne.
- Mal gdzie jesteś?! - zawołałam, ale on się nie odezwał. Zaczęłam się o niego niepokoić, ale wiedziałam,że on umie pływać. - Mal błagam Cię to nie jest śmieszne!
- Wiedziałem, że się o mnie boisz. - usłyszałam za sobą głos chłopaka. Szybko obróciłam się w jego stronę. Mal płynął w moją stronę z uśmiechem na twarzy. Patrzałam na niego cały czas. Gdy do mnie podpłynął trzasnęłam do w twarz.
- Jesteś głupi! – wrzasnęłam wściekła na chłopaka. Ten pocierał swoją ręką policzek na którym pojawił się czerwony odcisk mojej dłoni.
- Za co oberwałem? – zapytał zdziwiony moim zachowaniem.
- Bałam się, ze Ci coś się stało a ty po prostu się ukryłeś! Myślałam, że jesteś mądrzejszy! – wrzasnęłam zaczynając płynąc w stronę brzegu.
- Miranda stój! – krzyczał za mną, ale ja miałam go gdzieś. Gdy wyszłam na brzeg poszłam do namiotu i wyciągnęłam z torby wyschnięte szorty i moją bluzkę. Gdy się przebrałam i wyszłam z namiotu zobaczyłam Mala. Szedł prosto w moją stronę. – Miranda…
- Odwal się!
( Mal ? )

Od Aleksa do Emily c.d

Dostaliśmy wezwanie do faceta, który próbuje popełnić samobójstwo. Kobieta, która nas wezwała była zdenerwowana i mówiła nie wyraźnie, dlatego też nie mieliśmy kompletnych danych. Po jakimś czasie błądzenia karetką, postanowiłem wejść do salonu tatuaży, ponieważ ten akurat mijaliśmy.
- Przepraszam, wie pani może, gdzie jest ulica... lisia, czy jakoś tak? - spytałem.
- Nie znam takiej ulicy, ale tutaj niedaleko jest Leśna, może o nią chodzi. A co się stało?
- Mieliśmy wezwanie, a nie otrzymaliśmy kompletnych danych, ponieważ kobieta mówiła nie wyraźnie. Możesz mi pokazać gdzie to? - poprosiłem.
Dziewczyna kiwnąłem głową, wyszliśmy z salonu, uważnie słuchałem jej instrukcji.
- Dziękuję. - kiwnąłem głową i ruszyłem szybkim krokiem do karetki.

Emily?

Od Aleksa do Katherine c.d

- Jestem Ratownikiem Medycznym. - odpowiedziałem.
- Ooo, mógł byś mnie pouczyć. - lekko się uśmiechnęła.
Odwzajemniłem uśmiech, po skończeniu mojego napoju, wstałem.
- Przepraszam, ale muszę już iść. - powiedziałem. - Do zobaczenia.
Wyrzuciłem pusty kubek do śmietnika, po czym wyszedłem z kawiarenki. Ruszyłem prosto do domu, tam zjadłem jakiś lekki obiad. Przebrałem się w strój sportowy, wziąłem jeszcze bluzę, której nie ubierałem na razie. Zapiąłem psy na smycz, chwyciłem piłkę i wyszliśmy z domu.

Będąc na boisku, spuściłem zwierzaki ze smyczy, żeby sobie trochę pobiegały a sam zacząłem sobie podbijać piłkę. Nagle usłyszałem znajomy mi głos, podniosłem głowę i zobaczyłem dziewczynę z kawiarenki, Katherine.
- Hej. - powiedziała gdy była blisko.
- Siemka. - lekko się uśmiechnąłem.

Katherine?

Od Mala Cd Mirandy

Wylądowałem pod wodą ciągnięty pod wodę. Taka mała zemsta. Czekałem aż dzieciaczyna się wynurzy i popłynąłem z daleka od niej tam gdzie nie będzie mnie widziała. Widzę jak mnie szuka zmartwiona. Śmieję się cicho bo to jest komiczny widok
Sorki króciutkie...   

Od Emily

Siedzę tu już jakiś czas. Zdążyłam się zaaklimatyzować oraz poznać kilka osób.
Dzień zaczęłam jak każdy inny. Wstałam bardzo wcześnie przebiegłam kilka kilometrów, wróciłam do domu, wzięłam prysznic i zjadłam śniadanie. W pracy musiałam być na piętnastą. Miałam więc trochę czasu aby zadbać o swój dom.
Po sprzątaniu przygotowałam obiad i przebrałam się. Miałam teraz na sobie  białą bokserkę, szorty oraz trampki.
W salonie byłam około  piętnastej. Przygotowałam swoje stanowisko pracy bardzo dokładnie, nie musiałam długo czekać na jakiegokolwiek klienta. Byłam obrócona do drzwi tyłem.
-Witam, w czym mogę pomóc? - Odwróciłam się płynnie twarzą do...
Ktoś?

Od Katherine do Aleksa

- Jestem Katherine Jeakson, ale dla przyjaciół i rodziny Kath. - powiedziałam. Po chwili kelner przyniósł moje zamówienie, czyli mrożoną kawę . Od razu zapłaciłam.
- Miło mi, długo jesteś w tym mieście? - spytał mnie upijając łyk soku.
- Nie dawno tu się wprowadziłam. - odpowiedziałam przyglądając się chłopakowi. - A ty?
- Tak samo jak ty wprowadziłem sie nie dawno.
- I jak Ci się tu podoba? - zapytałam upijając kawy.
- Nawet spoko tu jest. - powiedział lekko się uśmiechając. - Czym się zajmujesz?
- Studiuję medycynę, a ty?

( Aleks ? )

OD Lydii Cd. Michaela

W drzwiach stał Michael z wózkiem. Szybko otworzyłam drzwi szeroko, aby chłopak mógł wjechać wózkiem do mieszkania.
- Zapraszam do środka. - powiedziałam szybko. 
- Wózek zostawię tutaj a to dla ciebie.  - odparł podając mi wino a potem odpinając nosidełko od wózka i wchodząc do środka. Po chwili zaprowadziłam Michaela do salonu.  Chłopak postawił nosidełko na kanapie i wyciągnął z niego swoją córkę. Dziewczyna zaczęła się rozglądać.
- ładną masz córeczkę Michael. - rzekłam spokojnie patrząc na tą dwójkę.
- Dzieki.
- Ja zaraz wrócę idę do kuchni, a ty rozgość się. - powiedziałam idąc w stronę kuchni. Po kilku chwilach wróciłam kładąc na stół talerze.

( Michael ? )

Od Michaela C.D. Wiktorii

Uśmiechnąłem się delikatnie, wzruszając ramionami.
- Mimo to jednak wolę dowieźć Cię bezpieczną do domu i nie martwić się później, że mogłaś nie dotrzeć, że coś mogło Ci się stać...
Wiki roześmiała się.
- Jesteś nadopiekuńczy - mruknęła cicho.
Pokiwałem głową.
- Taki wpływ Tigi - zaśmiałem się cicho. - Chodźmy.
Wiktoria pokiwała głową, więc wyszliśmy ze szpitala, idąc do mojego samochodu i jadąc do domu dziewczyny...

(Wiki?)

Od Layli do Thomasa (C.D.)

Uśmiechnęłam się a Thomas objął mnie w pół i przyciągną blisko siebie. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go.
-Pragnęłam aby ta chwila z Tobą nigdy się nie kończyła. - Chłopak mnie przytulił i ruszyliśmy dalej.
Dotarliśmy do parku, zajęliśmy jedną z ławek. Wtuliłam się w Thomasa. Przez dłuższą chwilę siedzieliśmy w ciszy, a Nero biegał spuszczony po parku.
Nagle podniosłam się, spojrzałam mu w oczy i nachyliłam się nad nim. Nasze czoła stykały się, a ja czułam jego oddech. Jego oczy zadawały mi pytanie, "co takiego?". Chodź nie wydał z siebie ani słowa.
-Ja powiedziałam swoje życzenie. A Ty jakie miałeś? - Wypaliłam. Byłam ciekawa o czym może marzyć jaki mężczyzna jak on.
Thomas?

Od Aleksa do Katherine

Dziś mieliśmy urwanie głowy w szpitalu, co i rusz jakieś nowe wezwania, głównie do poszkodowanych przez samochód. Nie wiem, kto tym ludziom daje prawo jazdy. Gdy w końcu skończyłem dyżur, była czternasta. Przebrałem się w codzienne ciuchy i ruszyłem w stronę mojej ulubionej kawiarenki. Tam zamówiłem koktajl z pomarańczy, mój ulubiony. Gdy dostałem zamówienie zapłaciłem i usiadłem przy wolnym stoliku. Pisałem właśnie sms do siostry, aż nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- Można się dosiąść? - spytała.
Kiwnąłem głową i schowałem telefon z powrotem do kieszeni, przyjrzałem się dziewczynie, moją uwagę przykuł tatuaż na jej lewej ręce.
- Ładny tatuaż. - powiedziałem biorąc łyk napoju ze słomki.
- Dzięki. - lekko się uśmiechnęła.
- Aleks jestem. - przedstawiłem się, odwzajemniając uśmiech.

Katherine?

Od Michaela C.D. Lydii

Ubrałem się szybko w koszulę i jeansy, a małą ubrałem w sukieneczkę i rajstopy.
Tiga oczywiście nie wypuszczała z rączek swojego misia, więc razem z nim włożyłem ją do nosidełka, a wiedząc, że Lydia nie mieszka daleko, zamocowałem nosidełko do wózka i przeszedłem się z małą, a nie chcąc iść z pustymi rękami, wziąłem jeszcze wino.
Podchodząc pod drzwi dziewczyny, zapukałem do jej domu i czekałem aż otworzy..

(Lydia?)

Od Aleksa do Wiktorii

Mój poranek wyglądał tak, jak każdy. Wstałem wcześnie, poszedłem pod prysznic, ubrałem się i umyłem zęby. Następnie zjadłem jabłko i miałem zamiar nakarmić szczeniaki, lecz niestety, zabrakło nam karmy. Westchnąłem i ruszyłem do sklepu zoologicznego. Będąc tam kupiłem trzy puszki chappi z kurczakiem oraz duże opakowanie karmy z drobiem. Jak dotarłem do domu, nakarmiłem wygłodniałe potwory, wziąłem karty wyjazdu i ruszyłem do szpitala. Będąc dość blisko, wpadła na mnie jakaś dziewczyna, a większość papierów się rozsypało. Zaczęliśmy je zbierać.- Przepraszam, zagapiłam się. - powiedziała podając mi część papierów.
- Nic się nie stało. - uśmiechnąłem się. - Chyba wypadało by się przedstawić, jestem Aleks. - powiedziałem podając jej rękę.

Wiktoria?

czwartek, 26 lutego 2015

Od Wiktorii do Michaela (C.D)

Popatrzyłam, na niego i uśmiechnęłam się, jak najserdeczniej mogłam.
- Dziękuję. Brakuje mi słów, aby wrazić swoją wdzięczność.
- Nie mów nic, oszczędzaj siły.
Słowa niestety nie wystarczą, a czyny również się na nic nie zdadzą.. Bo, cóż ja.. zwykła dziewczyna, jak mogłabym odwdzięczyć się Michaelowi. Moja wdzięczność była niewyobrażalnie wielka. Zdałam się jedynie na uśmiech.
- Poczekam na Ciebie. - oznajmił i wyszedł z sali.
Odprowadziłam go wzrokiem. Musi być naprawdę dobry człowiekiem, skoro chce mi pomóc. Wróciła Julia, była lekko przybita.
- Musimy zrobić Ci płukanie żołądka. - powiedziała beznamiętnie.
- Chyba nie jest to poważny zabieg, o ile w ogóle jest to coś w rodzaju zabiegu.. - zaczęłam. - Więc dlaczegóż, to masz taki melancholijny nastrój?
Popatrzyła na mnie wymownie...
- Siostrze, nie powiesz... - uśmiechnęłam się.
- Nie teraz. - rzekła.
- W takim razie, mym obowiązkiem jest Cię odwiedzić i wesprzeć, bo widzę, że leży coś Ci na sercu.
- Ty potrafisz dostrzec wszystko ...
- Prawie. - poprawiłam ją.
Zaczęli wykonywać mi dekontaminację przewodu pokarmowego. Nie było, to zbyt przyjemne.. Byłam wycieńczona, jedyne o czym teraz marzyłam, to .. to, aby wrócić do domu i wyspać się w swoim łóżku, a nie szpitalnym.
- Kiedy wypuścicie mnie do domu? - spytałam nieśmiało.
- Możemy, choćby i teraz.. - uśmiechnęła się. - Ale, gdyby coś się działo, dzwoń do mnie.
- Dzięki.
- Pójdę przygotować Ci wypis.
Jak powiedziała, tak też zrobiła. Wróciła z dokumentem i wręczyła mi go uroczyście.
- Odwiozę Cię. - obejrzałam się i ujrzałam Michaela, który najwidoczniej na mnie czekał.
- Nie musiałeś czekać.. Pewnie miałeś inne, lepsze zajęcia, a czas tu Ci się dłużył..
Nie ukrywam, że w środku nawet się cieszyłam. Nigdy, ktoś nie był dla mnie tak miły i pomocny.. Nigdy, nikt dla mnie, nie zmienił swoich planów ..

~~Mike?~~

OD Lydii do Michaela

- Nic nie musisz brać. - odpowiedziałam. - To do jutra.
- Do zobaczenia. - powiedział. Szybko zamknęłam drzwi samochodu i pobiegłam do swojego mieszkania. Swoją torbę rzuciłam na stół w salonie. Szybko ściągnęłam przemoczone ubrania i poszłam wziąść prysznic. Nie chciałam się przecież rozchorować. Po kapieli nakarmiłam swojego kota, który był głodny. Następnie wykończona nauką poszłam spać. Obudziłam się przed dziewiątą rano. Z samego rana poszłam do sklepu i zaczęłam od razu gotować obiad. Po zrobieniu obiadu poszłam się szybko przebrać.  Potem zaczęłam nakrywać stół. Po jakieś godzinie usłyszałam jak ktos puka do drzwi.

( Michael ? )

Od Michaela C.D. Lydii

Zmarszczyłem lekko brwi.
- Jutro odwożę z rana do domu siostrę, więc popołudnie mam wolne, ale... - westchnąłem. - Jeśli coś, przyjadę z córką. Nie masz nic przeciwko? - zapytałem.
Lydia pokręciła głową.
- Oczywiście, że nie - zaśmiała się.
Pokiwałem lekko głową.
- W takim razie przyjadę z Tigą jutro po południu - mruknąłem z uśmiechem. - Wziąć coś ze sobą?

(Lydia?)

OD Lydii do Michaela

- Szczerze wolałabym moknięcie na deszczu niż narażanie swojego życia. - odparłam po chwili lekko sie uśmiechając.
- Mądre słowa. - powiedział skręcając w trzecią dzielnicę. Podróż szybko mi minęła dzięki rozmowie. Po kilku minutach  Michael zatrzymał samochód przed moim mieszkaniem. - Jesteśmy na miejscu.
- Dziękuje Ci bardzo  Michaelu. - rzekłam zakładając na głowę kaptur i zabierając swoją torbę.
- Cieszę się, że mogłem pomóc.
- Na tym świecie jest coraz mniej takich osób. - szepnęłam otwierając drzwi samochodu. - A może wpadniesz do mnie na obiad jutro, tak będę mogła się odwdzięczyć. - zaproponowałam znowu stojąc na deszczu.

 Michael ? )

Od Michaela C.D. Lydii

Uśmiechnąłem się delikatnie i wzruszyłem ramionami.
- Niczym ciekawym - przyznałem. - Jestem gliną.
Lydia uniosła brwi.
- Czyli trafiłam na dobrą podwózkę - zaśmiała się. - Nie muszę się bać, że jesteś jakimś szaleńcem.
Roześmiałem się głośno.
- Wolałabyś szaleńca niż moknięcie na deszczu? - zapytałem rozbawiony.

(Lydia? :D )



Od Lydii do Michaela

- Adres trzeci. - odpowiedziałam szybko na pytanie mężczyzny. Jechaliśmy przez pierwsze minuty w ciszy.  Z ubrań jeszcze kapała mi woda. Szybko ściągnęłam kaptur odkrywając swoje mokre ciemne włosy.
- Nie źle leje, co? - zapytał mnie po chwili.
- Tak niestety pada, a była taka ładna pogoda. - rzekłam patrząc na widoki przez szybę. - Jestem Lydia, a ty?
- Jestem Michael Bennet. - odparł patrząc na drogę.
- Miło mi i dziękuje za podwózkę. Jak byś się nie zatrzymał stałabym tam jeszcze na deszczu.
- Nie ma za co. Czym się zajmujesz?
- Studiuje prawo, a ty? - zapytałam patrząc na niego kątem oka.

(  Michael ? )

Od Michaela do Lydii

Wychodziłem akurat z pracy, naciągając na głowę kaptur, gdy tylko wyszedłem komisariatu, gdyż ulewa była straszna.
Nie musiałem od razu jechać do domu, ponieważ Evelyn przyjechała na weekend i obiecała zająć się małą, więc akurat kiedy skończyłem pracę, zbliżał się wieczór.
Widząc przy poboczu machającą na samochody, by je zatrzymać, dziewczynę, jechałem na bok, otwierając od środka drzwi od strony pasażera.
- Gdzie Cię podwieźć? - zapytałam.
- Trzecia dzielnica - mruknęła przemoknięta dziewczyna, wsiadając. - Jedziesz tam?
Pokiwałem głowa.
- Jaki adres?

(Lydia?)

Od Maksa do Jenny (C.D)

Po jakimś czasie ból ustępował, odetchnąłem.
- Ty mały diable. - zacząłem głaskać dobermana leżącego mi pod nogami.
Wciąż mnie bolało, ale nie tak bardzo, dało się wytrzymać. Gdy obiad był gotowy wstałem i ruszyłem do stołu, na szczęście, mogłem normalnie chodzić. Obiad był pyszny, lepszy niż w restauracji. Emma i Alvin poszli do siebie do pokoju, usiadłem na kanapie, a gdy Jenny przechodziła obok mnie, chwyciłem ją za rękę i lekko przyciągnąłem do siebie, sprawiając że usiadła mi na kolanach.
- Mam pomysł. - powiedziałem.
- Taak? Jaki? - uśmiechnęła się.
- Pojedziemy na jakiś czas w góry, pojeździmy na nartach, itp. Co ty na to? - odwzajemniłem uśmiech.

~~Jenny?~~

Od Jenny cd.o Maksa

 - Odbiło ci? - skarciłam Alvina i trzepnełam go w głowę - Sobie tk zrób to zobaczymy czy tez się będziesz śmiał, masz szczęście że nie ugryzł go aż tak mocno
 - Spokojnie Jen, ojcem na pewno będzie mógł zostać doczekacie się dzieci - przewróciłam oczami i podeszłam do Maksa, pomogłam mu wstać i wygodnie usiąść - Boli mocno?
 - No jasne - jęknął, trochę dziwnie się czułam, gdyby ugryzł go w rękę to mogłabym ją opatrzyć i wogóle a w tym przypadku to trochę słabo
 - Przyniosę ci lód - poszłam do kuchni i po chwili wróciłam ze szmatka w której był lód w kostkach, Maks przyłożył sobie to do krocza i znów jęknął. Byłam zła, to nie była normalna zabawa. Wróciłam do kuchni i dokończyłyśmy z Emmą obiad.


Maks? Brak pomysłu przepraszam ;c

Od Maksa do Jenny (C.D)

Nie przepadam za teatrami, byłem raz z mamą na totalnie nudnym spektaklu i się zraziłem. Ale może ten będzie ciekawszy.
- Możemy iść. - uśmiechnąłem się. - Kiedy?
- Dziś wieczorem.
Kiwnąłem głową, mam nadzieję że szczeniak nie będzie tak bardzo łobuzował. Wieczorem, ruszyliśmy z Jenny do teatru, nie było tak źle, jak się spodziewałem. [...] Mijały tygodnie, a szczeniak rósł i rósł. Zaczęliśmy podklejaliśmy mu uszy taśmą, żeby mu nie opadły. Tego dnia, Jenny i Emma rządziły w kuchni, gdy chcieliśmy pomóc, kazały nam iść. Położyłem się na mniejszej kanapie, a Alvin na fotelu, chłopak włączył laser z telefonu i bawił się z psem, przymknąłem oczy i nagle, poczułem niemiłosierny ból. Jęknąłem z bólu, złapałem się za krocze, spadłem z kanapy i zacząłem zwijać się z bólu.
 
Musiałem narobić dość dużego hałasu, ponieważ dziewczyny momentalnie obróciły się w naszą stronę. Coś czuję że to sprawka Alvina, ponieważ strasznie się śmiał.

~~Jenny?~~ Nie mogłam się powstrzymać x3

Od Jenny cd.o Maksa

 - We dwoje mówisz? - uśmiechnełam się nieznacznie, przytuliłam się do Maksa - Mózemy się gdzieś wyb... Ej! - wrzasnełam na psa, właśnie sikał na dywan - Zejdź z dywanu! Sio! - szczeniak zaczął uciekać merdając ogonem - Ja tego nie sprzątam - pokręciłam głową, Maks się zasmiał
 - A wracając do tematy Jen?
 - Możemy gdzies pójść oczywiście - uśmiechnełam się całując go - A dokąd?
 - Nie wiem, mi to obojętnie masz jakiś pomysł?
 - Chciałabym pójść na ten nowy spektakl do teatru, wiesz "Kojąca miłość", dawno nie byłam w teatrze, chyba że nie masz ochoty na teatr.


Maks? Przepraszam, że tak długo...

Od Szymona do Mikel'a (C.D)

Jeśli myśli, że mnie tym swoim gadaniem wkurzy, to się myli. Nagle zadzwonił mi telefon. [...]
- Już jadę. - powiedziałem i pobiegłem do domu, wsiadłem na motor i pojechałam pod studio.
Zażyczyli sobie, że szybciej nagramy nową piosenkę. Jedną zaliczyliśmy, została ostatnia. Wszedł do mnie Tay i zaczął mi tłumaczy jak mam śpiewać. Nagle kątem oka spostrzegłem tego idiotę.

~~Mikel~~ Brak pomysłu ;c