piątek, 27 lutego 2015

Od Aleksa do Wiktorii

Mój poranek wyglądał tak, jak każdy. Wstałem wcześnie, poszedłem pod prysznic, ubrałem się i umyłem zęby. Następnie zjadłem jabłko i miałem zamiar nakarmić szczeniaki, lecz niestety, zabrakło nam karmy. Westchnąłem i ruszyłem do sklepu zoologicznego. Będąc tam kupiłem trzy puszki chappi z kurczakiem oraz duże opakowanie karmy z drobiem. Jak dotarłem do domu, nakarmiłem wygłodniałe potwory, wziąłem karty wyjazdu i ruszyłem do szpitala. Będąc dość blisko, wpadła na mnie jakaś dziewczyna, a większość papierów się rozsypało. Zaczęliśmy je zbierać.- Przepraszam, zagapiłam się. - powiedziała podając mi część papierów.
- Nic się nie stało. - uśmiechnąłem się. - Chyba wypadało by się przedstawić, jestem Aleks. - powiedziałem podając jej rękę.

Wiktoria?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz