- Nic nie musisz brać. - odpowiedziałam. - To do jutra.
- Do zobaczenia. - powiedział. Szybko zamknęłam drzwi samochodu i pobiegłam do swojego mieszkania. Swoją torbę rzuciłam na stół w salonie. Szybko ściągnęłam przemoczone ubrania i poszłam wziąść prysznic. Nie chciałam się przecież rozchorować. Po kapieli nakarmiłam swojego kota, który był głodny. Następnie wykończona nauką poszłam spać. Obudziłam się przed dziewiątą rano. Z samego rana poszłam do sklepu i zaczęłam od razu gotować obiad. Po zrobieniu obiadu poszłam się szybko przebrać. Potem zaczęłam nakrywać stół. Po jakieś godzinie usłyszałam jak ktos puka do drzwi.
( Michael ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz