Po ubraniu się, poprawiłem włosy i wyszedłem z mieszkania. Ruszyłem pod dom Emily, na szczęście, nie spóźniłem się. Po chwili ruszyliśmy w stronę kina. Kupiliśmy bilety na jakąś komedię romantyczną, po czym kupiliśmy popcorn i dwie cole. Weszliśmy do sali i zajęliśmy wyznaczone dla nas miejsca. Na sali, było dość dużo ludzi. [...] Film nie był zły, było dużo momentów, gdzie się śmieliśmy. Wyszliśmy z kina, po zakończonym seansie, miałem zaplanowaną jeszcze kolację.
- Jak ci się podobał film? - spytałem.
- Fajny. A tobie? - uśmiechnęła się.
- Może być. Masz ochotę coś zjeść? - spytałem, dziewczyna przytaknęła, nagle w zapleczu uliczki, zauważyłem kobietę która leżała na ziemi. - Patrz. - zatrzymałem dziewczynę, trzymając ją za nadgarstek.
- Nie żyje? - spytała.
Wzruszyłem ramionami i podszedłem do kobiety, nachyliłem się nad nią, śmierdziała alkoholem.
- Przepraszam, wszystko dobrze? - spytałem.
Kobieta gwałtownie otworzyła oczy i psiknęła mi gazem pieprzowym w oczy. Odskoczyłem od niej, zasłaniając oczy rękoma.
- O cholera, jak to szczypie. - powiedziałem odsuwając się od pijanej kobiety, przecierając oczy rękoma.
Emily?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz