Wzięłam Aleksa pod rękę i ruszyłam w stronę jezdni.
-Jedziemy do szpitala. - Powiedziałam.
Dziewczyna się podniosła i zaczęła iść w naszą stronę. Pijana coś bełkotała, chciała uderzyć Aleksa lecz ja szybko złapałam jej rękę.
-Zostaw go i wynoś się stąd. - Warknęłam na nią i odepchnęłam. Jechała właśnie jakaś taksówka, wezwałam ją gestem dłoni. Mężczyzna podjechał, otworzyłam drzwi chłopakowi i pomogłam mu wsiąść. Dziewczyna była bardzo uparta, złapała pustą butelkę, zamachnęła się i rozbiła mi ją na żebrach. Poczułam tylko,że coś mnie dotknęło. Odwróciłam się i odepchnęłam ją ponownie. Byłam wściekła na nią za zaatakowanie Aleksa. Wskoczyłam szybko do środka auta.
-Dokąd?
-Szpital. Szybko. - Rzuciłam starszemu panu. Ten ruszył z miejsca szybko. Objęłam ramieniem chłopaka.
-Trzymaj się zaraz będziemy
-Boli jak cholera.
-Wiem. Już zaraz będziemy.
Dojazd do szpitala nie zajął nawet pięciu minut. Zapłaciłam za transport, pomogłam wysiąść i wejść do środka Aleksowi.
Tam podbiegła do nas jakaś pielęgniarka. Znała go bo mówiła do niego po imieniu. Zabrali go gdzieś.
Wtedy wiedziałam, że jest w odpowiednich rękach. Usiadłam na krzesło a raczej się osunęłam. Objęłam brzuch rękami. Kiedy jedną dłonią natrafiłam na coś mokrego. Wyjęłam i spojrzałam na nią. Była cała we krwi. Podeszła do mnie kolejna kobieta w białym fartuchu. Zrobiło mi się słabo. Nie dałam rady nic odpowiedzieć bo straciłam przytomność.
Aleks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz