niedziela, 22 lutego 2015

Od Juliette do Thomasa (C.D)

- No powinna. - westchnęłam. Ruszyliśmy wzdłuż ścieżki, po kilku, lub kilkunastu minutach zobaczyliśmy jakieś światło, a po chwili dotarliśmy do jakiejś starej, drewnianej chatki. - Przypadek? - spytałem lekko się uśmiechając.
Chłopak odwzajemnił uśmiech po czym zapukał, masywne, drewniane drzwi otworzyły się a w nich, stał starszy facet, miał na prawym oku przepaskę, na głowie chustę piracką. Odwróciłam wzrok, żeby się nie roześmiać.
- Mógł by pan nam pomóc? - spytał.
- Czego? - spytał po czym zaczął kaszleć.
- Mógł by nam pan powiedzieć, jak się dostać na szosę, lub do stadniny? - spytał.
Facet zniknął w chatce a po chwili wrócił ze starą strzelbą.
- Wypad bo was wszystkich powybijam! - wrzasnął i strzelił w niebo, po czym celował w nas.
Razem z Thomasem rzuciliśmy się do ucieczki, przez chwilę facet nas gonił, ale zgubiliśmy go w lesie.
- Nie był zbyt pomocny. - zaśmiałam się.
- No nie. Skoro chciał do nas strzelać, to chyba nie miał dobrych zamiarów.
- Przypominał mi pirata z opowieści brata, tylko że haka i drewnianej nogi mu brakowało. - uśmiechnęłam się.

~~Thomas?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz