Tiga oczywiście nie wypuszczała z rączek swojego misia, więc razem z nim włożyłem ją do nosidełka, a wiedząc, że Lydia nie mieszka daleko, zamocowałem nosidełko do wózka i przeszedłem się z małą, a nie chcąc iść z pustymi rękami, wziąłem jeszcze wino.
Podchodząc pod drzwi dziewczyny, zapukałem do jej domu i czekałem aż otworzy..
(Lydia?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz