Usiadłem przy stole z Tigą na kolanach, a kiedy Lydia przyniosła dwa talerze, spojrzała na mnie niepewnie.
- Dla małej też coś przynieść...? - zaczęła.
Pokreciłem ze śmiechem głową.
- Tegan zjadła przed wyjściem z domu - zapewniłem rozbawiony.
Dziewczyna pokiwała głową, a ja spojrzałem zaciekawiony na przygotowane przez nią danie.
- Wygląda pysznie - stwierdziłem. - Co to?
(Lydia?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz