sobota, 21 lutego 2015

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Rozejrzałam się w koło, było tu strasznie dużo ludzi.
- Nie lubię śpiewać w miejscach publicznych. Zaraz się denerwuję i głos mi drga. - odpowiedziałam. - Jak bardzo ci zależy, to mogę dać ci adres studia w którym jestem. - uśmiechnęłam się.
Thomas kiwnął głową. Wstaliśmy, zapięliśmy psy na smycze i ruszyliśmy w stronę schroniska. Parę dzieci zatrzymywało się, żeby pogłaskać naszych podopiecznych. Gdy doszliśmy na miejsce, zamknęliśmy psy z powrotem do klatek i poszliśmy odłożyć smycze. Wzięłam małą kartkę po czym zapisałam na niej adres studia a pod spodem mój numer. Do recepcji wszedł Paweł.
- Przyjdę wieczorem, wyprowadzić jeszcze kogoś na spacer. - powiedziałam.
- Dobra, ja dzisiaj też trochę pospaceruję z nimi. - odpowiedział.
Kiwnęłam głową. Wyszliśmy ze schroniska i ruszyliśmy w kierunku samochodu Thomasa.
- Co teraz będziesz robić? - spytał.
- Wrócę do domu... wezmę moje psy, wsiądę w samochód i pojadę do stadniny. - westchnęłam. - Jak chcesz, możesz jechać ze mną, spróbujesz czegoś nowego. - lekko się uśmiechnęłam.

~~Thomas?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz