- Paco, na niosącego śmierć dobermana? - spytałem.
- Nie przeginaj. - zaśmiała się.
- Nazwij go Kosa. - wtrącił się Alvin śmiejąc się.
Wpatrywałem się w szczeniaka, który przyglądał się Ericowi który bawił się piłką. Szczeniak szczeknął. Wziąłem go na ręce i postawiłem na podłodze, a ten od razu pobiegł do samca i zaczęli się razem bawić.
- Może... Dynamo, Death, Aliento... - spytałem. - Nie wiem. - westchnąłem. - Idziemy dzisiaj gdzieś? - spytałem. - We dwoje? - pocałowałem ją.
~~Jenny?~~ Lekki brak weny :c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz