sobota, 21 lutego 2015

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Gdy Thomas wrócił, ruszyliśmy w stronę stadniny, za miasto.
- Czemu akurat dobermany? - spytał.
- Wiesz... długa historia. - westchnęłam. - Są moimi ochroniarzami. - powiedziałam.
Dojechaliśmy na miejsce, zaparkowaliśmy na parkingu. I wysiedliśmy, otworzyłam drzwi psom. Każdy po kolei wyskoczył w środka i zaczęli się ganiać. Weszliśmy do stajni, pierwsze co, podeszliśmy do mojego ogierka.
- To jest Eldorado, mój biały książę. El, to jest Thomas. - uśmiechnęłam się.
Chłopak pogłaskał konia po pysku, a ten z przyjemnością cieszył się pieszczotą. Weszliśmy do jego boksu. Pokazałam mu jak się siodła konia, wyprowadziliśmy Eldora, przywiązaliśmy go do ogrodzenia i ruszyliśmy po konia Thomasa. Sądzę że najlepszy będzie dla niego Norbi, spokojny i posłuszny.
Chłopak sam go siodłał ja tylko podpowiadałam, muszę przyznać, że szło mu świetnie. Wyprowadziliśmy konia na padok, z nami poszedł Eldorado. Thomas wsiadł, uregulowałam mu strzemiona, po czym pokazałam jak się trzyma wodzę, w celu tego, złapałam go za rękę aby pokazać prawidłowy chwyt.
- Nie trzymaj go za krótko, ani za długo. W razie czego jestem obok ciebie. - powiedziałam i wsiadłam na mojego konia. - Gotowy? - spytałam.

~~Thomas?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz