sobota, 28 lutego 2015

Od Alana do Julii (C.D)

Wieczorem pojechałem zawieść ojca i Ksawerego na lotnisko, muszę przyznać, że będzie mi go brakować. Ale przecież nie rozstajemy się na zawsze. Będąc w domu, zauważyłem Julię, dobijała się do drzwi.
- Raczej nikt ci nie otworzy. - powiedziałem, a ta gwałtownie obróciła się w moją stronę.
- Alan... - zaczęła cicho.
Otworzyłem drzwi i weszliśmy do środka. Obiecałem sobie, że więcej nie będę gadał o pracy, przemyślenia zostawię dla siebie. Zamknąłem za nami drzwi, po czym oparłem się o nie.
- Przepraszam... - powiedziałem po raz kolejny, spuszczając wzrok.
- To ja przepraszam, nie potrzebnie na ciebie naskoczyłam. - westchnęła.
- Ale ja się nie gniewam. - lekko się uśmiechnąłem i przytuliłem dziewczynę.

~~Julia?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz