piątek, 20 lutego 2015

Od Thomasa do Juliette [C.D]

To był mój typowy poniedziałek. Wstałem rano założyłem mój jedyny garnitur, którego nienawidzę jednak praca wymaga. Wyszedłem z mieszkania i wsiadłem do swojego ukochanego wozu. Nic nie moze równać się z zapachem przy wsiadaniu. Niektórzy do szczęścia potrzebują pieniędzy. Mi wystarczy mój samochów. Jak zwykle jechałem tą samą drogą. Tym razem jednak z parku wybiegł szczeniak. W ostatniej chwili zdążyłem wychamować. Szybko wysiadłem z samochodu i podniosłem szczeniaka.
-Masz szczęście, że to ja cię spotkałem -uśmiechnąłem się i bez wachania włożyłem szczeniaka do auta. Pojechałem do najbliższego schroniska. Nikogo nie było w recepcji więc poszedłem poczukać gdzie indziej. Wszędzie można było poczuć zapach sierści. Wkońcu znalazłem jedną dziewczynę, która wydawała się na bardzo miłą. Podszedłem do niej z proźbą o pomoc. Skończyło się na gabinecie i podpisywaniu papierów.

Juliette?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz