piątek, 27 lutego 2015

Od Aleksa do Katherine

Dziś mieliśmy urwanie głowy w szpitalu, co i rusz jakieś nowe wezwania, głównie do poszkodowanych przez samochód. Nie wiem, kto tym ludziom daje prawo jazdy. Gdy w końcu skończyłem dyżur, była czternasta. Przebrałem się w codzienne ciuchy i ruszyłem w stronę mojej ulubionej kawiarenki. Tam zamówiłem koktajl z pomarańczy, mój ulubiony. Gdy dostałem zamówienie zapłaciłem i usiadłem przy wolnym stoliku. Pisałem właśnie sms do siostry, aż nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- Można się dosiąść? - spytała.
Kiwnąłem głową i schowałem telefon z powrotem do kieszeni, przyjrzałem się dziewczynie, moją uwagę przykuł tatuaż na jej lewej ręce.
- Ładny tatuaż. - powiedziałem biorąc łyk napoju ze słomki.
- Dzięki. - lekko się uśmiechnęła.
- Aleks jestem. - przedstawiłem się, odwzajemniając uśmiech.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz