Chłopak był całkiem miły. Uśmiechnął się z karetki i odjechali szybko. Na zewnątrz wyszła moja koleżanka z pracy.
-Kto to był?
-Nie wiem. Szukali jednej ulicy i im pomogłam.
Skrzyżowałam dłonie na piersi i weszłam do środka, a Alicja za mną. Szybko pojawiła się kolejna osoba, a ja zaczęłam się swoją pracą.
Wyszłam dość późno, około dwudziestej.
Szłam powoli do domu. Kiedy spotkałam tego chłopka z karetki, siedział akurat na ławce w parku. Podeszłam bliżej.
-Hej. Znaleźliście tą ulicę? - Zapytałam z uśmiechem.
Alek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz