niedziela, 22 lutego 2015

Od Thomasa do Layli [C.D]

Poszliśmy wspólnie do kuchni. Ja myłem naczynia po czym podawałem je Layli by wstawiała je na określone miejsce na półce. Miała tam niezły porządek.
-Wiem że jutro musimy iść do pracy ale mam nadzieję że znajdziesz dla mnie czas.
-To zależy -uśmiechnęła się.
-Tak? A od czego?
-Jak bardzo ci na tym zależy?
-Bardzo -uśmiechnąłem się.
Spojrzałem na zegarek. Było już dosyć późno choć wydawało mi się że dopiero co weszliśmy.
-Miałabyś może ochotę na spacer? -zapytałem.
-Daj mi chwilę to się przebiorę -wychodząc złożyła mi szybki pocałunek na policzku.
Założyłem kurtkę i przez kilka minut czekałem na Laylę. Wyglądała niesamowicie choć nie było widać że włożyła w to dużo trudu. Nie musiała się starać by pięknie wyglądać .
-Gotowa milejdi?
-Oczywiście -uśmiechnęła się i wyszliśmy na zewnątrz. Wzięliśmy jeszcze jej psa gdyż nie chcieliśmy by czuł się osamotniony.
Wziąłem dziewczynę za rękę.
-Chyba widzę spadającą Gwiazdę -wskazała palcem na niebo.
-To samolot.
-Nieprawda. Przyjrzyj się.
Miała racje. To była spadająca gwiazda.
-W takim razie pomyśl życzenie.
-Nie mów mi ze w to wierzysz.
-Czy nie potrzeba nam trochę wiary? Ja bym nie uwierzył ze w barze poznam dziewczynę taką jak ty.
-Ale z ciebie flirciarz -zaśmiała się.
-Ja? Absolutnie -powiedziałem z lekkim sarkazmem po czym dodałem -Jakie masz życzenie? Możesz mi powiedzieć to nie świeczka na torcie.

Layla?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz