Szkoda że Julia tak dużo pracuje, prawie w ogóle nie mamy czasu dla siebie. Mimo wszystko kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Chciałem przyszykować dla niej coś specjalnego, ale nie zbyt wiedziałem co. Ksawery dzisiaj miał nocować u kolegi, noc będziemy mieli dla siebie. Ubraliśmy się i pojechaliśmy zawieść Julię.
- Powodzenia. - powiedziałem gdy wychodziła, ale chyba nie usłyszała, za bardzo się śpieszyła. Westchnąłem.
Ruszyliśmy pod dom Eryka. Tam zostawiłem kuzyna a sam pojechałem na zakupy. Nakupowałem dość dużo rzeczy, głównie jedzenie, napoje itd. Wróciłem do domu, poukładałem wszystko na swoje miejsca, po czym ogarnąłem resztę domu. Gdy wszystko zrobiłem, zacząłem się cholernie nudzić. Postanowiłem zrobić romantyczną kolację dla nas obojga, ugotowałem słynną sałatkę ojca. Jak byliśmy mali, bardzo często ją gotował, pycha. Mam nadzieję że Julii też zasmakuje. Ruszyłem do kwiaciarni i kupiłem bukiet róż. Gdy wszystko było gotowe, czekałem na dziewczynę. Dostałem sms z nieznanego numeru, ale podpisany jako Julia. Prosiła abym szybko przyszedł za szpital. Bojąc się, że coś się stało, poszedłem tam. Gdy doszedłem na miejsce nie było nikogo, nagle zapaliła się stara lampa. A zza śmietnika wyszedł Wiktor z obstawą swoich kolegów. Chwilę później zgromadziła się wokół dość sporo ludzi, zamykając nas w kręgu.
- Pamiętasz, nie dokończyliśmy ostatniej walki. - powiedział podekscytowany i ściągnął koszulkę a ludzie zaczęli krzyczeć.

- Dokończyliśmy, tyle że przegrałeś. Nie pamiętasz? Jęczałeś jak dziewczynka. - powiedziałem co widocznie rozzłościło chłopaka.
Nie walczyłem od tego wypadku, później nie miałem ochoty a nawet czasu na walkę. Jednak ten dureń się nie poddaje, idiota. Nagle dostałem od chłopaka prawym sierpowym w nos, zaczęła mi z niego lecieć krew. Nie chciałem pokazać że wymiękam więc mu oddałem. Zaczęła się walka. Poczułem się znów jak kiedyś i zupełnie zapomniałem czemu przestałem walczyć. Nagle chłopak założył mi blokadę i rzucił mną o ziemię.
Dopiero wtedy ludzie zaczęli panikować i ktoś krzyknął że biegnie po ochronę. Gdy po kilku sekundach Wiktor był nade mną, przyjąłem gardę i osłaniałem twarz dopóki nie przyjdzie ochrona.
Chwilę później przyleciała ochrona i zaczęli odciągać ode mnie tego psychopatę.
- Alan?! - usłyszałem głos Julii.
Wstałem z ziemi i dotknąłem lekko krwawiącego nosa, jakiś chłopak dał mi chusteczkę, przyłożyłem sobie ją do krwawiącego miejsca, podziękowałem i podszedłem do dziewczyny.
- To nie tak jak myślisz, dostałem sms z nieznanego numeru że mam przyjść za szpital. Było podpisane jako ty, bałem się że coś się stało. Mogę ci udowodnić. - powiedziałem poddenerwowany, bojąc się że się na mnie obrazi.
~~Julia?~~ Pamiętaj o kolacji w domu c;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz