sobota, 28 lutego 2015

Od Julii do Alana (C.D)

" Brakuje mi Ciebie "

Kiedy Alan wyszedł, wściekła udałam się do pracy. Nie mogłam się skupić, nie mówiąc już o normalnym funkcjonowaniu. Wszystko się we mnie gotowało, kipiałam ze złości. W szpitalu również mi się na darzyło. Próbowałam tłumić emocje, lecz na marne. Pełna dysforii nawrzeszczałam na pacjenta, a podczas operacji zrobiłam coś nie tak. Rozpłakana zdjęłam maskę, czepek i pobiegłam do pokoju lekarskiego. Gdzie usiadłam w koncie i zaczęłam gorzko płakać. Na horyzoncie pojawił się Bruno, pracuję, z nim. Jest wybitnym chirurgiem, a zarazem młodym. Chyba mnie dostrzegł, gdyż podszedł i usiadł obok.
- Coś się stało? - spytał.
- Nic. - powiedziałam cicho.
- Przecież widzę, mi możesz ufać.
Faktycznie, był prawdziwym przyjacielem, kiedy już powierzy się mu sekret.. można być pewnym, że go nie zdradzi. Jest również pomocny i uczynny, zawsze wesprze, doradzi. Muszę przyznać, że bardzo go lubię.
- Wiem.. - patrzyłam  w dal, głównie akwarium.. niby nic tam nie było ekscytującego, ale dla mnie była to najbardziej fascynująca rzecz w pomieszczeniu. - Pokłóciłam się z moim chłopakiem. - wyjaśniłam, najprościej jak umiałam. - Chodzi mu o pracę, uważa, że za dużo pracuje .. a- ale wcale tak nie jest. - okłamywałam, samą siebie. - Przez, to nie mogę się wykonywać moich zajęć, tak jak należy.. Niepotrzebnie oskarżyłam pacjenta, a później posunęłam się o krok za dużo podczas operacji.
- On ma racje. - stwierdził. - Trzymam jego stronę.. Przydałby Ci się odpoczynek. Zresztą, sama widzisz, że w takim stanie nie możesz pozostać w szpitalu.
- Jestem zagrożeniem dla pacjentów, wiem.
- Właśnie, udaj się do domu i może, gdzieś wyjedź z Alanem.. 
- Wreszcie powiedziałeś poprawnie jego imię. - zaśmiałam się. - Twoje rady są bezcenne ..
- Po prostu, patrzę na życie jako człowiek.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego. 
- Dziękuję.
Powiedziałam, ruszając w stronę drzwi. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam w stronę Bruna.
- Mógłbyś powiedzieć ordynatorowi, że..
- Pewnie! - uśmiechnął się. - A, Ty wracaj do domu.
Odwzajemniłam gest i zamówiłam taksówkę. Pod szpital podjechał żółty samochód. Podałam adres mieszkania Alana, chciałam się, z nim zobaczyć, ale co do wyjazdu nie byłam jeszcze pewna..

~~Alan?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz