-Jest koszmarne -odpowiedziałem.
-Naprawdę? -wyglądała na lekko zasmuconą.
Wtedy wstałem od stołu i ukucnąłem przy dziewczynie patrząc jej prosto w oczy.
-Nigdy nie jadłem nic gorszego -uśmiechnąłem się i nie potrafiłem pohamować śmiechu.
-Ty oszuście - również się zaśmiała i położyła mi dłoń na policzku.-Następnym razem ty gotujesz.
-To chyba najgorsze rozwiązanie. Jesteśmy w kwiecie wieku nie możemy umrzeć.
-Gotujesz aż tak źle?
-Jeśli spotkałbym głodującego człowieka i zaproponował mój posiłek, nie przyjąłby go.
-Czy jest coś jeszcze o czym powinnam wiedzieć?
-Masz plamę na koszulce.
Dziewczyna się schyliła by spojrzeć czy mówię prawdę a gdy podniosła głowę by znów nazwać mnie oszustem pocałowałem jej usta. Gdy się odsunąłem na jej twarzy pojawił się piękny uśmiech.
-Oszust.
-Złodziejka.
-Ja złodziejką?
-Skradłaś moje serce - uśmiechnąłem się.
Layla?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz