- Odbiło ci? - skarciłam Alvina i trzepnełam go w głowę - Sobie tk zrób to zobaczymy czy tez się będziesz śmiał, masz szczęście że nie ugryzł go aż tak mocno
- Spokojnie Jen, ojcem na pewno będzie mógł zostać doczekacie się dzieci - przewróciłam oczami i podeszłam do Maksa, pomogłam mu wstać i wygodnie usiąść - Boli mocno?
- No jasne - jęknął, trochę dziwnie się czułam, gdyby ugryzł go w rękę to mogłabym ją opatrzyć i wogóle a w tym przypadku to trochę słabo
- Przyniosę ci lód - poszłam do kuchni i po chwili wróciłam ze szmatka w której był lód w kostkach, Maks przyłożył sobie to do krocza i znów jęknął. Byłam zła, to nie była normalna zabawa. Wróciłam do kuchni i dokończyłyśmy z Emmą obiad.
Maks? Brak pomysłu przepraszam ;c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz