piątek, 6 lutego 2015

Od Tai Cd. Mikołaja

Pościg? No nie powiem nieźle się uśmiałam, chyba jeszcze przed nikim nie uciekłam śmiejąc się przy tym jak małe dziecko. Nie ukrywam, że zabawa była przednia, nawet miałam ochotę się zatrzymać, jednak po co mam wszystko psuć, skoro mogę się tak wyśmienicie bawić. W końcu znalazłam się w swoim mieszkaniu, oparłam się o drzwi i zaśmiałam lekko, z niedowierzaniem pokręciłam głową i udałam się do łazienki, ledwo co ściągnąłem sukienkę, jak usłyszałam pukanie. Zarzuciłam na siebie szlafrok i poszłam otworzyć. Gdy zobaczyłam chłopaka z klubu, nie wiedziałam zbytnio co powiedzieć
- No hej - powiedział jedynie z uśmiechem
- Jak Ty... - zaczęłam szukając odpowiednich słów
- Taka moja praca - zaśmiał się
- Śledzisz ludzi? Oj nie ładnie - pogroziłam mu palcem, kątem oka spojrzałam na zegar, właściwie nie było późno, a skoro chciało mu się biegać przez pół miasta, to chyba należy mu się szklanka wody - Wejdź - powiedziałam pytając samą siebie, co ja właściwie robię. Chłopak był lekko zdziwiony jednak wszedł do środka - Wody? - zapytałam idąc do kuchni
- Chętnie - odpowiedział siadając na kanapie, po chwili wróciłam z kuchni ze szklanką z wodą - Tylko nie wyobrażaj sobie za wiele - powiedział siadając naprzeciwko niego we fotelu
- Co masz na myśli? - jego ręce spoczęły na szklance z wodą
- To co Tobie przemknęło przez myśl - uśmiechnęłam się jedynie
- Czym się zajmujesz? - zapytał nagle
- Jestem pisarką, pisze własne książki, a w wolnym czasie zajmuje się również fotografowaniem - odpowiedziałam patrząc na niego, to ciekawe, ale dopiero teraz zauważyłam jego niektóre cechy.  Na przykład to, że ma lekki zarost, i to, że jest ode mnie o jakieś 5 lat starszy.
- Młodo zostałaś pisarką - zauważył - Nie boisz się wpuszczać obcego mężczyzny do domu? Zwłaszcza jak jesteś sama
- Skąd wiesz, że obok w pokoju ktoś nie śpi? - zapytałam z uśmiechem
- Stoją tylko Twoje buty, a na wieszaku jest jedynie Twoja kurtka - uśmiechnął się
- Punkt dla Ciebie - zaśmiałam się - Zresztą to Ty powinieneś się bać, nie ja - powiedziałam biorąc na kolana mojego małego przyjaciela. Czarnego kota imieniem Furia.

( Mikołaj?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz