Zabrali mnie na tomografie, a gdy okazało się że wszystko w porządku, zabrali mnie na zszycie rany. Ale pierwsze co, musieli mi wyciągnąć kawałek szkła który tam został. Mimo iż dali mi znieczulenie, bolało mnie jak cholera, a gdy wyciągnęli to świństwo, zaczęła cieknąć krew. Gdy zatamowali je, po chwili zaczęli zszywać. Było to dziwne uczucie, gdy skończyli, założyli mi na to opatrunek. Wyszedłem z pomieszczenia, i zacząłem kierować się do poczekalni, zatrzymałem się i wzrokiem zacząłem szukać instruktora, przydało by się go poinformować że wszystko gra. Nie mogłem go znaleźć, ale za to znalazła się Nathalie.
- I co tam? - uśmiechnęła się.
- Założyli szwy i jest okey. Chociaż dziwnie się z tym czuje. - powiedziałem dotykając opatrunku. - A u ciebie jak tam? - spytałem.
- Nic poważnego, założyli opatrunek i wypuścili. - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem uśmiech. Nagle koło nas zjawił się Kuba.
- No i co? - spytał.
- Nic poważnego, wyciągnęli kawałek szkła i zaszyli. Za tydzień na ściągnięcie szwów. - wyjaśniłem.
- To dobre, bo bałem się że coś się stanie. - odetchnął. - Słuchaj, mamy zamieszanie w klubie przez tą sytuację, Sara dzwoniła że dziewczyny krzyczą i w ogóle masakra, więc jadę.
Kiwnąłem głową. Gdy chłopak zniknął mi z oczu, spojrzałem na dziewczynę.
- Może się przejdziemy? - zaproponowałem.
~~Nathalie?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz