Eh, ten mój wypadek to nawet nie wypadek. Szkoda gadać. - zaczęłam się śmiać w duchu. Wszystko działo się za szybko, a to tylko wynik małej bezbronnej cebuli.
- Przecięłam się nożem jak kroiłam cebulę. - zaczęłam się śmiać patrząc w oczy chłopaka.
- Coś czuję jak to się mogło zdarzyć. - również zaczął się śmiać.
Nie przeszkadzało mi że chłopak śmiał się z mojego wypadku, samą mnie to śmieszyło. Gdybym chociaż patrzyła co robię a nie oglądała się po pokoju. Nagle lekarz przyjął nas obu na salę segregacji. Mieliśmy łóżka obok siebie. Lekarz zostawił nas samych chwilowo. Mając okazję zagadałam do chłopaka leżącego obok.
- Stąd jesteś?
- Nie, przeprowadziłem się tutaj. A ty? - zapytał patrząc w moje oczy.
- Również, i to nie dawno. Z kilka dni temu. - uśmiechnęłam się.
- Tak samo jak ja.
Po tych słowach lekarz podszedł pod nasze łóżka. Z nim były dwie pielęgniarki które się nami zajęły. Po chwili rozdzielili nas do różnych sal, a tam robili co trzeba. Po założeniu opatrunku będę musiała go znaleźć, czuję że to początek dobrej przyjaźni...
<Szymon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz