Maks zakręcił butelką, wyadło na Emme, potem Emma zakręciła na Maksa i tak wkółko, po jakichś dwóch godzinach mieliśmy chyba dosyć, w szczególności że kończyły nam się fanty. Na godzinie widniała druga w nocy. Matko jak czas szybko leciał
- Już mi się nie chce - mruknełam opierając się o Maksa
- Faktycznie, jest późno, powinniśmy kończyć - powiedział Alvin
- Mogę spać u ciebie? - spytałam Maksa a ten kiwnął głową, niespodziewanie złapał mnie mnie w tali i zaniósł do pokoju, położył na łóżku. Nie miałam nawet siły aby iść pod prysznic.
- Ide spać - usłyszałam śmiech Maksa, moje oczy zrobiły się ciężkie, zasnełam.
Rano obudziłam się za petnaście dziewiąta, Maks leżał obok obejmując mnie jedną ręką, uśmiechnełam się i pocałowałam go w czoło, wymknełam się z łóżka i zeszłam do kuchni. Zastałam tam Alvina siedzącego nad miską z płatkami
- Nie wiesz czy Maks dzisiaj pracuje?
- Pewnie tak, chociaż po tym wypadku nie wiem czy nie ma zwolnienia, najwyżej się spóźni - zasmiał się
- Oberwie w pracy, obudzisz go przed dziesiątą jak nie wstanie?
- Tak, ale już raz wstał, Maks nie nalezy od śpiochów, myślę że chciał ci dotrzymać towarzystwa i pewnie przysnął
- A ty? Nie śpisz?
- Nie mogę - mruknął - Więc jem - zaśmiał się
- Lecę do siebie, za godzinę mam pracę. Papa - pomachałam mu.
Wyszłam z domu i popędziłam do mojego mieszkania. Wskoczyłam pod prysznic i przebrałam się w czyste ciuchy. Przed dziesiątą wyszłam do pracy.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz