Zadzwonił budzik. Była 6:30. Z tego co pamiętam miałam dzisiaj iść biegać. Ehh...nie miałam w ogóle ochoty, no ale mus to mus. Wywlekłam się z łóżka i podeszłam do szafy. Wzięłam z niej pierwszy lepszy, wyprasowany t-shirt i leggingsy. Następnie się ubrałam- uczesałam włosy i spięłam je w kucyk. Grzywka jak zwykle żyła własnym życiem, więc nawet nie próbowałam jej układać.
Założyłam buty do biegania i zeszłam na dół. Już chciałam wychodzić, kiedy drzwi zatarasowała mi Mei trzymająca smycz.
-Chcesz iść na spacer?-zapytałam
Suczka zamerdała ogonem, a ja przypięłam ją i mocno chwyciłam smycz.
Wyszłyśmy z domu.
Mei zaczęła dawać mi widoczne znaki żebym spuściła ją ze smyczy.
-Dopiero jak będziemy w parku.-szepnęłam
Park był niedaleko. Kiedy przekroczyłam murek,którym był otoczony, od razu spuściłam Mei, a sama zaczęłam biec.
Suczka biegła koło mnie, nawet na chwilę się nie oddalając.
Było ciepło,a w parku nie było nikogo poza mną. To było dla mnie na prawdę wygodne.
W pewnym momencie...
<Ktoś skończy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz