piątek, 6 lutego 2015

Od Rachel do Mery

 Było słonecznie i dość wcześnie, więc postanowiłam, że nie chce mi się siedzieć w domu. Wzięłam deskę i wyszłam z domu. Jechałam spokojnie, nie za dużo ludzi. Całkiem przyjemnie.
Nagle poczułam uderzenie. Upadłam, jednak szybko wstałam,bo tak właściwie- musiałam pochwycić deskorolkę, która odskoczyła mi do tyłu, prosto na ulicę.
Kiedy już trzymałam ją w rękach spojrzałam przed siebie. Na ziemi leżała jakaś dziewczyna. Mniej więcej mojego wzrostu. Wyciągnęłam rękę w jej kierunku. Pochwyciła ją i z moją pomocą, podniosła się.
-Przepraszam-powiedziała spokojnie
-Nic....się nie stało.-odparłam- Nic ci nie jest?
-Nie. Jest okej.-stwierdziła otrzepując się.- Tak w ogóle....mam na imię Mery.
-Rachel.-odparłam
-Miło cię poznać-uśmiechnęła się dziewczyna
-Taa..całkiem. Ja już pójdę.-odparłam oschle
-Bardzo szybko zmienia Ci się stosunek do ludzi....Rachel-powiedziała dziewczyna
-Cóż, bywa. Nie oczekuj na specjalne traktowanie, tylko ze względu na to, że na ciebie wpadłam.- stwierdziłam- I tak pewnie już nigdy się nie spotkamy.
Spojrzałam na nią, a właściwie zmierzyłam ją wzrokiem.
-Żegnaj...Mery-powiedziałam odjeżdżając

<Mery?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz