Byłam dozgonnie wdzięczna Maskowi za pomoc. Chętnie poznam go bliżej, nie znałam dotąd jeszcze nikogo z tego miasta, prócz obsady szpitala.
- Chętnie. - powiedziałam, chwytając smycz Erago.
Po chwili podbiegł do nas Kapsel, który musiał jakimś cudem uciec z domu.
-Ale słodziak. - powiedział gładząc szczeniaka, po głowie.
- Musiał się wymknąć z mieszkania. - oznajmiłam.
Trudno mi było utrzymać Erago, który ciągle się wyrywał, a do dyspozycji miałam tylko jedną rękę, gdyż drugą trzymałam Kapsel' a.
- Może opowiesz coś o sobie? - zaproponował.
- Nie sądzę, aby chciało Ci się słuchać.
- Gdyby nie, już bym z tobą nie rozmawiał.
- No dobrze. - uległam. Pochodzę z ośrodka adopcyjnego. Nigdy nie znalazłam prawdziwej rodziny, która by mnie pokochała. Wstydzę się tego, skąd się wywodzę. Ludzie oceniają książkę, po okładce i wytykają palcami, mówią ... O ta pochodzi z bidula. Całe życie byłam zdana na tego typu komentarze, czasem nawet i bardziej wulgarne. Całymi dniami płakałam w kątach. Dorastałam w trudnym towarzystwie, ale nie dała się sprowadzić na złą drogę, choć czasem lubiłam sobie poimprezować. Nie znałam biologicznych rodziców i nie chce znać. Kiedy skończyłam już 18 lat ofiarowano mi liche mieszkanie. Dostałam się na medycynę. Kiedy skończyłam studiować miałam się zamiar wynieść, ponieważ nie mogłam już znieść docinek mieszkańców małego miasteczka. Raz, nawet zostałam pobita. I z jakiego, to niby powodu... Straciłam już wiarę w ludzi i w lepszy świat. Postanowiłam, że się wyprowadzę. Zawsze chciałam mieszkać w Hiszpanii, co prawda jestem Polką, ale tutejsze miejsca są po prostu cudowne. W nowym miejscu, okazało się, że nie jestem już ofiarą. Bardzo mi się tu spodobało. - streściłam, pokrótce swą historię. Jak na razie powiedziałam ją tylko jemu, gdyż czułam, że mogę mu zaufać.
~~Maks?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz