piątek, 6 lutego 2015

Od Rachel do Layli

Był wieczór. Ledwo co wróciłam do domu, kiedy w korytarzu powitała mnie Mei. Popatrzyła znacząco na smycz leżącą na szafce z butami.
Westchnęłam chwytając smycz.
-Niech Ci będzie.-powiedziałam przypinając suczkę.
Wyszłyśmy z domu. Od razu pokierowałam się z nią w stronę parku znajdującego się zaledwie kilka ulic dalej. Kiedy dotarłyśmy do celu, spuściłam Mei, a smycz wrzuciłam do kieszeni skórzanej kurtki.
Suczka spokojnie szła u mojego boku. Wtedy poczułam uderzenie.
Spojrzałam w dół. Na ziemi leżała jakaś dziewczyna.
-Przepraszam-powiedziała
-Nic się nie stało-powiedziałam całkiem przyjaźnie jak na mnie i wyciągnęłam rękę w jej stronę.
Dziewczyna chwyciła ją, a ja pomogłam jej wstać.
-Tak właściwie..to ja mogłabym być bardziej uważna. Trochę się zamyśliłam.-odparłam przeczesując grzywkę dłonią.

<Layla?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz