Biegałam sobie bez celu po parku. Lubiłam aktywnie spędzać czas. Tym bardziej, że pół dnia spędziłam za biurkiem. Nienawidziłam tego lecz nie mogłam się wypisać z tej pracy.
Robiłam Już któryś kilometr. W uszach miałam słuchawki. Na chwilę zamknęłam oczy, niestety był to mój błąd. Ponieważ moja noga natrafiła na jakąś nierówność. Upadłam, poczułam silny ból w kostce. Wyjęłam słuchawki i złapałam się za bolącą nogę. Zaklęłam pod nosem. Nie zwracałam uwagi na otaczający mnie świat.
-Wszystko dobrze? - Pytanie padło zza moich pleców. Nie odpowiedziałam. Wtedy nieznajomy dotknął mojego ramienia. Podciągnęłam dresy, zobaczyłam spuchniętą nogę.
-A jak myśli? - Zapytałam i odwróciłam głowę. Nade mną stał pochylony blondyn.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz