piątek, 6 lutego 2015

Od Layli do Maksa

Biegałam sobie bez celu po parku. Lubiłam aktywnie spędzać czas. Tym bardziej, że pół dnia spędziłam za biurkiem. Nienawidziłam tego lecz nie mogłam się wypisać z tej pracy.
Robiłam Już któryś kilometr. W uszach miałam słuchawki. Na chwilę zamknęłam oczy, niestety był to mój błąd. Ponieważ moja noga natrafiła na jakąś nierówność. Upadłam, poczułam silny ból w kostce. Wyjęłam słuchawki i złapałam się za bolącą nogę. Zaklęłam pod nosem. Nie zwracałam uwagi na otaczający mnie świat.
-Wszystko dobrze? - Pytanie padło zza moich pleców. Nie odpowiedziałam. Wtedy nieznajomy dotknął mojego ramienia. Podciągnęłam dresy, zobaczyłam spuchniętą nogę.
-A jak myśli? - Zapytałam i odwróciłam głowę. Nade mną stał pochylony blondyn.
Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz