- Mal idę pozbierać gałęzi na ognisko. – powiedziałam wstając z kłody.
- Pomogę Ci. – odparł po chwili obracając się w moją stronę.
- Nie musisz, umiem nazbierać drewna na ognisko Malu. – odrzekłam idąc w stronę nie wielkiego lasu. Zaczęłam zbierać z ziemi suche gałęzie nadające się na ognisko. Tak się zamyśliłam, że nie usłyszałam jak chłopak podchodzi do mnie od tyłu i łapie w tali. Po chwili krzyknęłam przestraszona upuszczając nazbierane drewno.
- Co Ci jest? – zapytał.
- Musisz mnie straszyć?! – zapytałam z dumną miną na twarzy. Odwróciłam się w stronę chłopaka patrząc mu w oczy. Ten się śmiał arogancko.
( Mal ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz