sobota, 7 lutego 2015

Od Mikołaja do Tai (C.D)

I, kto by pomyślał .. Nie sądziłem, że jeszcze tego samego dnia będę spać u dziewczyny, którą poznałem w klubie. Za pewne nie mam, na co liczyć, ale nadzieję zawsze można mieć. Począłem rozglądać się po pokoju. Był elegancko urządzony. Ściany były koloru jasnego i idealnie pasowały do beżowej sofy. Meble zrobione były z ciemnego drewna. Moją uwagę zrucił obraz.. widniał na nim wodospad. Nie znam się na tym, ale na moje mieszkanie było elegancko urządzone. Po chwili wróciła Taiga z pościelą. Rozłożyła ją na kanapie. Położyła poduszki i kołdrę ... było pościelone.
- Mądrze. -  rzekła, kiedy ujrzała, że nic nie było naruszone.
- Widzisz, nie jestem takim półgłówkiem, za jakiego mnie masz. - odparłem.
- Potrzebujesz czegoś jeszcze?
- Owszem, ale tego raczej nie dostanę ... - powiedziałem uśmiechając się do niej. - Dobrej nocy.
Dziewczyna zniknęła w pokoju. Byłem cały obolały i nie miałem sił na zaloty. Zdjąłem z siebie zakrwawione ubranie. Było przemoczone od potu i brudne od tarzania po ziemi. Ułożyłem się wygodnie na niedużym legowisku i nakryłem kołdrą. Zmęczony, usnąłem. Obudził mnie hałas, który dobiegał z innej części mieszkania. Kiedy spojrzałem na zegar, uświadomiłem sobie, że jest bardzo wcześnie. Czy ta dziewczyna oszalała? Przecież dopiero 6, a ona już jest na równych nogach. Ujrzałem ją już ubraną, uczesaną .. była idealnie zorganizowana. Zaspany, przeciągnąłem się ziewając.
- I jak minęła noc? - spytałem, przecierając oczy.

~~Taiga?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz