niedziela, 15 lutego 2015

Od Mikołaja do Tai (C.D)

Obudził mnie jakiś szmer. Intuicyjnie otworzyłem oczy i spojrzałem w stronę dobiegającego hałasu. Okazało się, że była to Taiga, która właśnie wychodziła z mieszkania. Nie powiem, trochę mnie to zasmuciło. Przed sobą ujrzałem gustowną tacę z jedzeniem. Wyglądało bardzo apetycznie, aż szkoda byłoby zjeść. Usiadłem i sięgnąłem po śniadanie. Ze smakiem je zjadłem. Wypadałoby coś kupić i podarować, w końcu są walentynki.. Nie chcę się jej narazić i stracić dobrą opinię .. Mam nadzieję, że polubi mnie jeszcze bardziej. Ubrałem się i podszedłem do jednego z luster.. Miała ich naprawdę wiele. Przejrzałem się, poprawiłem. Udałem się do wyjścia. Zabrałem klucz.. miałem problem, do której sąsiadki pójść? Mam nadzieję, że do tej, której drzwi są na przeciwko. Zapukałem, drzwi otworzyła uśmiechnięta kobieta.
- Dzień dobry. Nazywam się Mikołaj Wilk. - przedstawiłem się. - Zostawiam pani klucz od mieszkania Taigi.
Kobieta przytaknęła. Tak, jak mi nakazano, tak zrobiłem. Wyszedłem na zewnątrz. Hm.. co, by jej kupić? Kwiaty, zbyt proste, miś banalny... po za tym, to już było. Musi być, to coś naprawdę wielkiego, aby zrobiło na niej wrażenie. Może jakiś naszyjnik i do tego bransoletka.. bądź kolczyki. Postawiłem na, coś z biżuterii. Poszedłem, więc do jubilera. Wybór był naprawdę spory.
- Mogę w czymś pomóc? - spytał sprzedawca.
- Owszem. Szukam prezentu odpowiedniego na walentynki.. Może jakiś wisiorek..
Zaczęto mi wymieniać najróżniejsze gatunki drogocennych metali. Lecz ja się na tym nie znam. Moją uwagę zwrócił łańcuszek z sercem. I unikalna kolczyki.
Zapłaciłem za zakup i udałe się do mieszkania Taigi. Po drodze kupiłem jeszcze tradycyjnie bukiet czerwonych róż Zanim podjąłem decyzję upłynęło dużo czasu, więc, kiedy doszedłem do apartamentu, zdążyła już wrócić Tai. Zadzwoniłem do drzwi...

~~Taiga?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz