Wróciłam do domu po niecałych dwóch godzinach. Jednak gdy nadusiłam na klamkę, żeby wejść, okazało się, że drzwi są zamknięte. " A więc jednak poszedł" pomyślałam i nie ukrywam zrobiło mi się trochę dziwnie. Myślałam, że poczeka, ale może miał coś na głowię, zresztą i tak już za bardzo go wykorzystałam. Zapukałam do sąsiadki z naprzeciwka.
- Dzień dobry - powiedziałam z uśmiechem
- Dzień dobry - zawołała radośnie - Twój chłopak zostawił klucze, jest bardzo przystojny i taki umięśniony, przyda Ci się mężczyzna w domu
- To nie jest mój chłopak - powiedziałam biorąc od niej klucze - Dziękuje - mruknęłam i wróciłam do siebie. Ogarnęłam mieszkanie i usiadłam na kanapie. Jednak nie posiedziałam za długo, gdyż po chwili usłyszałam pukanie, niechętnie wstałam. Nigdy bym się nie spodziewała takiego widoku
- Mogę wejść? - zapytał po kilku minutach Mikołaj. Stał tam z kwiatami i dwoma pudełeczkami, nie powiem zamurowało mnie.
- Tak, pewnie - wpuściłam go do środka po czym zamknęłam drzwi.
- Odwróć się - powiedział kładąc kwiaty na stół, nie wiedziałam zbytnio co zrobić, więc powoli i niepewnie odwróciłam się. Po chwili poczułam jak na mojej szyi zawisa łańcuszek. Był cudowny, jednak wiedziałam, że nie był tani - Mam jeszcze to - powiedział z uśmiechem podając drugie pudełeczko. Były w nich unikatowe kolczyki.
- Nie mogę tego przyjąć, na pewno były drogie, tak jak łańcuszek - powiedziałam patrząc na niego
- To prezent, nie możesz nie przyjąć - powiedział z uśmiechem nachylając się lekko. Odruchowo stanęłam na palcach, aby być bliżej.
- Dziękuje - powiedziałam cicho, nasze twarze dzieliły milimetry, kiedy nagle usłyszeliśmy pukanie. Odskoczyłam lekko od chłopaka - Kogo znowu niesie - mruknęłam pod nosem idąc w stronę drzwi
( Mikołaj? Może tak wrzucimy prześladowce? :D )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz