sobota, 7 lutego 2015

Od Mikołaja do Tai (C.D)

Jej mogę pomóc, nawet jeśli będę bardzo zajęty, .. o każdej porze dnia i nocy.
- Służę pomocą i mam nadzieję, że na mnie się nie zawiedziesz. - uśmiechnąłem się.
Wziąłem jedną z bułek i posmarowałem ją masłem. Z apetytem spożyłem śniadanie w tak miłym towarzystwie. Wciąż odczuwałem głód.. dla takiego mężczyzny, jak ja nie wystarczy jedna kajzerka. Kiedy najadłem się do syta, ale oczywiście z umiarem, gdyż byłem w gościnie, chciałem nawiązać nowy temat .. Wtem uświadomiłem sobie, że dzisiaj muszę być w pracy wcześniej, gdyż szykuje się większe zlecenie.
- Chętnie bym z Tobą pozostał, ale muszę już iść. - uśmiechnąłem się. - Obowiązki wzywają.
- Pewno, jako detektyw masz dużo pracy.
- Owszem, ale uwielbiam to robić. Dziękuję Ci za wszystko. - ukłoniłem się, całując ją w dłoń. - W razie, gdybyś potrzebowała pomocy, dzwoń. - zostawiłem jej numer swojego telefonu i wyszedłem.
Pośpiesznie ruszyłem w stronę kancelarii. Czekał tam na mnie już mój partner, szef oraz klient. Nie wypadało teraz przepraszać, więc jedynie milczałem. Kobieta opowiedziała, o co chodzi. Miałem już serdecznie dość zleceń o dowody zdrady...Wolę jakiś kryminał. Rozważałem przeniesienie do policji. Wraz z kompanem śledziliśmy jej partnera. Jak przypuszczałem, potwierdziło się, że kobieta była zdradzana. Dostarczyliśmy jej fakty i mogliśmy wracać do domu. Po drodze wstąpiłem do swojego studia nagrań, ale nie miałem zbytnio polotu do nagranie czegokolwiek. Więc zmieniłem kurs drogi powrotnej i wstąpiłem do kwiaciarni, gdzie kupiłem bukiet róż. Znów odnalazłem mieszkanie Tai i zapukałem, czekając z kwiatami.

~~Taiga?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz