Nie wiedziałem, gdzie jestem, ani co robię. Straciłem zupełny kontakt. Mimowolnie objąłem Laylę w pasie.
- No pewnie. - język mi się plątał.
Dziewczyna próbowała się uwolnić i odejść, ale na marne. Nie panowałem nad sobą i ściskałem ją w uścisku. Dałem jej całusa w policzek i ciężko opadłem na łóżko. Z zaśnięciem problemu nie miałem. Czułem, jakbym spał całą wieczność. Obudził mnie hałas. Zorientowałem się, że jest już południe. Głowa mi pękała. A z poprzedniego wieczoru nie pamiętałem nic. Chyba musiałem się nieźle upić, skoro mam tak gigantycznego kaca. Rozejrzałem się po pokoju. Gdzie ja w ogóle jestem? Nie jest to moje mieszkanie. Szukałem czegoś do picia, niestety znalazłem tylko buteleczkę wody. Lepsze to, niż nic ... wypiłem całą, niestety nie uśmierzyło to mojego bólu. Postanowiłem, że rozejrzę się po nieznanym mi mieszkaniu. Wchodząc do kuchni ujrzałem Laylę...
~~ Layla?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz