piątek, 6 lutego 2015

Od Mery do Rachel

Zamknęłam za sobą drzwi i rozejrzałam się wokoło. Niedawno kupiłam to mieszkanie od byłej znajomej. Można powiedzieć, że jestem tu po raz pierwszy. To trochę głupie- kupować dom mimo, że nigdy wcześniej się go nie widziało. No ale potrzebowałam w tej chwili własnego mieszkania, jak niczego innego, a to było tanie i w wygodnej dla mnie dzielnicy. Miałam blisko do pracy i wszelkich sklepów.
Zamknęłam za sobą drzwi i odłożyłam walizki koło schodów. Nie miałam teraz siły żeby cokolwiek robić. Rozsiadłam się wygodnie w fotelu i zamknęłam oczy. Nawet nie wiedząc kiedy- zasnęłam. Obudziłam się jakieś półtorej godziny później. Zapewne spałabym dalej gdyby nie fakt, że zrobiłam się głodna.
-Ehh...czyli czeka mnie wycieczka do sklepu-pomyślałam
Pochwyciłam plecak,który leżał niedaleko i zaczęłam w nim grzebać z nadzieją, że może będzie tam coś co spakowałam na drogę i nie będę musiała się ruszyć. Niestety nic nie było.
Westchnęłam i wstałam z fotela. Pokierowałam się w stronę drzwi. Założyłam buty i wyszłam z domu.
Kiedy upewniłam się, że wszystko dobrze zamknęłam, pokierowałam się w stronę najbliższego sklepu.
Było dość ciepło, około 15:00. Ulice tętniły życiem. Nagle poczułam silne uderzenie. Spojrzałam przed siebie. Leżałam na ziemi, a na przeciwko mnie stała jakaś dziewczyna z deskorolką. Spojrzała na mnie i wyciągnęła rękę. Chwyciłam ją i z jej pomocą podniosłam się z ziemi.
Wtedy...

<Rachel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz