piątek, 6 lutego 2015

Od Maksa do Julii (C.D)

Słuchałem jej z zaciekawieniem, nie rozumiem ludzi którzy naśmiewają się z ludzkiej tragedii, a tak naprawdę sami nie mają lepiej, dziwne. Eric szedł tuż przy mojej nodze nie wyprzedzając mnie ani na krok, a pies Julii co chwilę szarpał ją, miałem wrażenie że zaraz wyrwie jej rękę. Szczerze mówiąc był by to okropny widok i nie mam zamiaru na niego patrzeć.
- Może go wezmę? - zaproponowałem wyciągając rękę w stronę jej dłoni.
Dziewczyna kiwnęła głową i oddała mi smycz. Szliśmy wzdłuż parku.
- To teraz twoja historia, słucham. - lekko się uśmiechnęła.
Szczerze mówiąc nie chciałem o niej wspominać, ale skoro ona mi zaufała to ja chyba też jej mogę.
- Urodziłem się w górach, mój ojciec miał swoją firmę a mama była chirurgiem. Miałem też brata. Ojciec chciał ze mnie zrobić sportowca, a mama adwokata i jednocześnie lekarza. Bardziej interesował mnie sport, więc trzymałem się bardziej taty a brat mamy, dlatego teraz został najlepszym prawnikiem w Anglii. Ale jak miałem 10 lat, moi rodzice się o coś pokłócili, mama wybiegła z domu i wsiadła do samochodu, pojechała... i nie wróciła. Rozwaliła się na drzewie i tyle po niej zostało. - powiedziałem patrząc ślepo przed siebie. - No i to tyle, nic nadzwyczajnego, sama słyszysz. - otrząsnąłem się z zamyślenia.
- To czym się teraz zajmujesz? - spytała zerkając na mnie głaszcząc jednocześnie szczeniaka.
- Jestem Kaskaderem i Ratownikiem Medycznym. A Ty? - spytałem ciekaw.

~~Julia?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz