środa, 11 lutego 2015

Od Maksa do Jenny (C.D)

- No co ty, ciepło jest. Mój zmarźlaczku. - uśmiechnąłem się, dziewczyna ziewnęła. - Idziemy spać? - spytałem.
- Tak, chodźmy. - kiwnęła głową.
Jenny weszła do namiotu a ja zgasiłem ognisko wodą z jeziora, po czym poszedłem spać. Rano, gdy się obudziłem Jenny jeszcze spała, przyglądałem jej się kilka minut, miałem wielkie szczęście że ją spotkałem. Po tym cicho wyszedłem z namiotu, mimo iż było wcześnie słońce przygrzewało, za jakiś czas będzie zima, moja kochana zima. Przeciągnąłem się i ruszyłem do lasu, sam nie wiem po co tam poszedłem, po prostu. Przypomniało mi się, że w garażu mam motorówki, zadzwoniłem do taty aby je przywiózł. Po jakiś piętnastu minutach przyjechał, wsiadłem do samochodu i ruszyliśmy przez dziurawą drogę prosto do naszego obozowiska. Wszyscy jeszcze spali, więc pojechaliśmy prosto na plażę. Wypakowaliśmy motorówki i tata pojechał, a ja ruszyłem na jazdę próbną, było tak jak za dawnych lat. Zatrzymałem się na środku jeziora i wlepiłem wzrok w taflę wody, miałem przed oczami scenki z dzieciństwa. Otrząsnąłem się, gdy usłyszałem głos Jenny i Alvina, wróciłem na brzeg. Idę sobie spokojnie plażą do namiotów, a ci drą się jak opętani, o co może im chodzić? Nagle podbiega do mnie Alvin.
- Chłopie, gdzieś ty był? Myśleliśmy że cię dziki zjadły. - uśmiechnął się. Odwzajemniłem gest. - Gdzie byłeś?
Machnąłem obojętnie ręką i ruszyłem przed siebie, pocałowałem Jenny na powitanie. Patrzała na mnie tak, jak by wyczekiwała wyjaśnienia, no tak, pewnie też mnie szukała.
- Byłem w lesie no i przypomniała mi się pewna rzecz, zadzwoniłem do taty żeby przywiózł pewne rzeczy no i tyle. - wzruszyłem ramionami.
- Jakie rzeczy? - spytała.
- Chodź. - chwyciłem ją za rękę i ruszyłem w stronę pomostu na plaży. - Motorówki! - krzyknąłem podekscytowany. - Jak byłem mały, z ojcem i Alvinem się na takich ścigaliśmy. Masz ochotę wypróbować? - spytałem robiąc do niej krok i obejmując w pasie.

~~Jenny?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz