- Jak się poznacie z Maksem?- zapytała Emma gdy zostaliśmy same
- A to nawet zabawne - zasmialam się - W szpitalu prawie
- Jak to? - zaśmiała się dziewczyna
- Chciałam poczuć się bohaterem i uratować starszą panią od pędzącego samochodu w.rezultacie obie wpadlysmy pod samochód a Maks okazał się moim rycerzem na białym koniu i mnie uratował
- To słodkie - zasmiala się - Ale nic poważnego ci się nie stało?
- Nie nie ucierpialam. I tak jakoś zaczęła się nasza znajomość, zabrał mnie na wspinaczkę potem do kina i tak jakoś... Się potoczyło - zasmiałam się - W sumie znamy się dopiero od tygodnia - westchnelam - Mam nadzieję że Maks traktuje ten związek poważnie
- Napewno, gdyby tak nie było to by ci powiedział - powiedziała Emma
- Co bym powiedział? - obie usłyszałysmy głos Maksa który wracał z Alvinem
- Nic takiego - powiedziałam pospiesznie odwracają wzrok, Maks usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem
- Tak sądzisz? - kiwnelam głową.
Dorzucili do ognia patykow które znaleźli w lesie. Jedliśmy kolację składająca się z kanapek.
- My idziemy spać - powiedział brat Maksa - Jutro wybierzemy się na kajaki. Do jutra - Emma pokiwala nam i oboje zniknęli w swoim namiocie.
- Zimno mi - mówię przytulajac się do Maksa - To ognisko już nie grzeje
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz