- Wypiłem tylko dwa piwa. - powiedziałem pokazując na palcach liczbę dwa. - Nie traktuj mnie jak bym się nie wiem jak upił, jak bym był jakimś... - zabrakło mi słów. - Alkoholikiem! - powiedziałem w końcu tonem oburzonego dziecka.
- Dobra, idź dzieciaku. - zaśmiała się.
Dałem jej buziaka i ruszyłem w swoją stronę gdy ta weszła do domu. Tata usnął na kanapie, okryłem go kocem, wyłączyłem telewizor i poszedłem wziąć prysznic, umyć zęby a później prosto do łóżka. Następnego dnia obudził mnie budzik, miałem dyżur. Z przyzwyczajenia zrzuciłem się z łóżka żeby się od razu obudzić i poszedłem do łazienki. Ubrałem się, wziąłem prysznic i umyłem zęby. Tata już nie spał, zrobił nam nawet śniadanie, jajecznicę z szynką. Zjedliśmy razem, jak kiedyś. Po czym wyszedłem do pracy. Wróciłem o 19, trochę czasu spędziłem z tatą a później, wziąłem go do klubu gdzie pracuje Jenny, mówił że chce się rozerwać. Gdy weszliśmy do środka i podeszliśmy do barku, Jenn spojrzała na mnie przytłoczona.
- Co ty, nie ufasz mi? - zdziwiła się.
- Tobie tak, ale im... - zacząłem i spojrzałem na zupełnie pijanych facetów. - Im to już nie.
- Dam sobie radę, są tu ochroniarze.
- Przyprowadziłem tatę, mówił że chce się rozerwać a jego też trzeba mieć na oku żeby nie przesadził z alkoholem a poza tym, zaprosiłem kolegów, więc nie będę ci przeszkadzał. - uśmiechnąłem się.
Dziewczyna się uśmiechnęła i poszła obsługiwać klientów. Po kilku nastu minutach podszedł do nas tata, był troszkę pijany.
- Oj Jenny, tak się cieszę że poznałaś Maksa. - zaczął. - Jak mieszkał ze mną, ani razu nie przyprowadził dziewczyny do domu.
- Pff, pomyśl czemu. - stwierdziłem gapiąc się w blat.
- Wiem czemu.... - westchnął. - Bo żadna cię nie chciała. - wybuchł śmiechem i odszedł.
- Widzisz? Dlatego trzeba mieć go na oku. - zwróciłem się do dziewczyny. - Ale to nie było tak, że żadna mnie nie chciała... po prostu... - nie dokończyłem bo mi przerwała.
- Daj spokój, domyślam się. - zaśmiała się.
Nagle do klubu wszedł Adam, Daniel i Wiktor, koledzy. Przedstawiłem ich Jenny.
~~Jenny~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz